Puchlina kolan
Z podziwem powitałyśmy efektowne porównanie autorstwa Wojciecha Eichelbergera: Polska to pacjentka chora na borderline, która wymaga terapii.

Polska jest kobietą, to wiadomo. A ostatnio wyszło na jaw, że kobietą, która zmaga się z borderline. Ta jednostka z pogranicza psychozy i nerwicy objawia się chwiejnością emocjonalną. Osoby nią dotknięte garną się do innych, a jednocześnie boją się bliskości. Wchodzą w burzliwe związki we włoskim stylu, ale i potrafią je zerwać bez słowa wyjaśnienia. Odchodzą pierwsze, ze strachu, żeby ich ktoś nie rzucił. Bywają urocze, choć pod ich wdziękiem kryje się skłonność do manipulacji. To wyjątkowi upierdliwcy. A w ostrzejszym wydaniu: wampiry emocjonalne.

Choć badania dowodzą, że borderline dotyczy zaledwie kilku procent populacji, to wydaje się, że cierpi na nią większość rodaków. Chcieliby być w Unii, ale nie chcą jej słuchać. Chcieliby więcej zarabiać, ale zgadzają się na wyższe podatki, które finansują populistyczne rozdawnictwa. Są dumni z Solidarności, ale nienawidzą jej założycieli. I tak dalej. Tak ma się to rozchwianie do zdrowia psychicznego, jak wycinka Puszczy Białowieskiej do ratowania drzew przed inwazją korników (obawiamy się, że to porównanie wchodzi do polszczyzny, zastępując poczciwe „co ma piernik do wiatraka”).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj