Pracownicy IPN zakłamują Zagładę Żydów. To kompromitacja
Historyk IPN w „Gazecie Polskiej”: Po agresji Niemiec na Polskę sytuacja Żydów nie wyglądała bardzo źle.
Pomniejszanie znaczenia i skali zagłady Żydów trudno pojąć komuś przywykłemu do standardów naukowych.
Jakub Porzycki/Forum

Pomniejszanie znaczenia i skali zagłady Żydów trudno pojąć komuś przywykłemu do standardów naukowych.

Staczanie się Instytutu Pamięci Narodowej postępuje. Niedawno dowiedzieliśmy się, że IPN zatrudnił wydawcę książek zaprzeczających, że Holokaust pochłonął 6 milionów Żydów.

Teraz w tym samym kontekście antysemickim przychodzi wiadomość o wypowiedzi pracownika lubelskiego oddziału IPN, dr. Tomasza Panfila. Napisał w „Gazecie Polskiej”, że Żydom w Polsce pod okupacją hitlerowską nie było tak źle.

Jeśli pisze to historyk z wykształcenia i wykładowca katolickiej uczelni (KUL), a na dodatek szef pionu edukacyjnego IPN, to jest to nie tylko plama na prestiżu instytucji, lecz także podłe kłamstwo. A w tej podłości jest metoda. Chodzi o spychanie zagłady Żydów polskich na margines pamięci narodowej (a to o tę pamięć ma się troszczyć naukowo i edukacyjnie IPN!).

Pomniejszanie znaczenia i skali zagłady Żydów trudno pojąć komuś przywykłemu do standardów naukowych. Lecz tu chodzi o nową politykę historyczną. Wydaje się, że jej kierunek pod obecnymi rządami to eksponowanie martyrologii Polaków, a nie polskich Żydów i to, co nazwano „obroną dobrego imienia” kraju.

Sprawa Panfila kompromituje Polskę

Elementem tej obrony ma być walka z wizerunkiem Polski jako kraju antysemickiego i na tym tle współpracującego z nazistami przy eksterminacji polskich Żydów. I w tym duchu można odbierać obie sprawy: etatu dla wydawcy negacjonisty i artykułu innego nowego pracownika IPN. Obie są szkodliwe dla wizerunku IPN i Polski pod rządami PiS, bo właśnie dostarczą nowych przykładów, że antysemityzm jest dziś tolerowany tam, gdzie powinien być zwalczany.

Zwłaszcza sprawa dr. Panfila jest kompromitacją, bo artykuł wykazuje brak podstawowej wiedzy o historii i mechanizmach Zagłady.

Powoływanie rad starszych i żydowskiej straży porządkowej w gettach było elementem przygotowań do eksterminacji, a nie przejawem troski hitlerowców o Żydów. Uczestnictwo niektórych Żydów w tej nazistowskiej operacji można różnie oceniać, ale nie wolno zapominać o kontekście przerażenia, przymusu i przemocy, w jakich działali. Jest zresztą na ten temat olbrzymia literatura naukowa, ważąca argumenty i racje.

Trudno sobie wyobrazić, by którykolwiek poważny polski i zagraniczny historyk Holokaustu napisał tak haniebne zdanie, drwiące z ludzkiego cierpienia i zakłamujące tragedię Żydów polskich pod jarzmem niemieckim.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj