Świda-Ziemba: Nasze swojskie niedbalstwo
Za problem numer 1 Polski uznaję brak etosu odpowiedzialności społecznej.

Za problem numer 1 Polski uznaję brak etosu odpowiedzialności społecznej. Taki etos stanowi fundament demokratycznego państwa, a tym bardziej państwa w fazie dynamicznego rozwoju. Państwo to skomplikowana całościowa machina złożona z zazębiających się ogniw. Pękanie pojedynczych ogniw decyduje o wadliwym funkcjonowaniu całej konstrukcji. Prawo – nawet najlepsze – reguluje funkcjonowanie tej machiny jedynie w obszarze elementarno-formalnym, o jej rzeczywistym funkcjonowaniu decyduje natomiast etos wyznaczający postawy i zachowania ludzi.
Przez odpowiedzialność społeczną rozumiem nie tylko solidne wypełnianie zobowiązań, ale nade wszystko wpisanie w osobistą świadomość społeczeństwa odruchowe odnotowywanie w psychice społecznych konsekwencji własnych działań lub zaniechań. Etos takiej odpowiedzialności (wobec najbliższego otoczenia, środowiska, regionu, kraju wreszcie) wyraża się w opinii i kontroli społecznej premiującej odpowiedzialność, a potępiającej oraz sankcjonującej zachowania tę regułę łamiące.

W Polsce brak etosu społecznej odpowiedzialności wyraża się na różnych obszarach. Po pierwsze, za normę uznany jest egoistyczny indywidualizm nastawiony jedynie na dobra osobiste, bez zwracania uwagi na społeczne konsekwencje. Po drugie – co częściowo wiąże się z pierwszym – występuje u nas często niedbalstwo w realizacji ról zawodowych, jeśli nie przynosi to strat osobistych, a wyłącznie społeczne. Dobrym przykładem tego są bezmyślnie uchwalone przepisy przez parlamentarzystów dotyczące terminowego składania oświadczeń majątkowych w wyborach samorządowych. Konsekwencją choćby minimalnego opóźnienia mają być bezsensowne powtórne wybory kosztujące miliony złotych obywateli w sytuacji, gdy braki w budżecie decydują o niemożności zaspokojenia różnych fundamentalnie ważnych potrzeb ludzi. Za niefrasobliwość parlamentarzystów nie płacą oni, lecz społeczeństwo, a więc przy braku odpowiedzialności – beztroskie szafowanie publicznymi pieniędzmi przez rządzących może się powtarzać wiele razy. Owo niedbalstwo występuje na wszystkich szczeblach, tyle że szczególne szkody przynosi niefrasobliwość na szczeblach najwyższych.

Po trzecie, występuje społeczna tolerancja wobec tych, którzy świadomie czy przez niedbalstwo powodują społeczne szkody. Nie społeczny interes lub etos zawodowy jest racją potępienia, ale co najwyżej przepisy prawa. Najbardziej szkodliwe dla społeczeństwa postępowanie jest akceptowane, jeśli nie ma wyraźnego zakazu prawnego, a co więcej, jeśli nie ma prawomocnego wyroku. Wobec faktów, że: 1) prawo reguluje tylko niektóre zachowania; 2) sądy działają opieszale; 3) istnieje (słuszne!) domniemanie niewinności – można osądzić, że w konsekwencji brak jest w Polsce mechanizmów bieżącej kontroli społecznej. Do tego dochodzi korporacjonizm zawodowy (do profesji solidaryzujących się zaliczam też partie polityczne), który skłania do obrony swoich przy posługiwaniu się argumentami tolerancji i wybaczania (błądzić jest rzeczą ludzką). Dawniej to grupy zawodowe stały na straży społecznej odpowiedzialności, potępiając lub wykluczając tych, którzy zhańbili swój zawód. Teraz jest odwrotnie.

Po czwarte, obserwować można częste postawy bierności czy obojętności wobec potrzeb ludzi, środowisk oraz szans rozwoju otoczenia czy regionu.
Można wymienić wiele przejawów tej patologii powodującej, iż machina społeczna naszego kraju przypomina splątaną pajęczynę, która może pęknąć w każdej chwili, na każdym odcinku. Może to prowadzić do zaprzepaszczenia możliwości sprawnego funkcjonowania i szans rozwojowych Polski.

Prof. dr hab. Hanna Świda-Ziemba
socjolog, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj