Urbański Andrzej
Andrzej Jojo Urbański
Andrzej Urbański ciągle wraca do łask braci Kaczyńskich - mimo,że kilkakrotnie wydawało się iż wziął z nimi ostateczny rozbrat.

Na kadrowej ławce rezerwowej siedział od czerwca ubiegłego roku. „Rzeczpospolita” ujawniła wówczas, że Urbański pełniąc funkcję szefa Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego pozostaje wciąż udziałowcem w spółce Kalejdoskop - Nowa Korporacja. Jego wspólnikiem był Ryszard Nawrat – oskarżany o korupcję prominentny działacz SLD. Urbański zapewniał, że dawno pozbył się udziałów w Kalejdoskopie, a w jego aktach rejestrowych figuruje wciąż jedynie przez niedopatrzenie. Twierdził, że od 2000 r. – czyli od czasu kiedy został wiceministrem w Kancelarii Premiera Jerzego Buzka nie prowadził żadnej działalności gospodarczej. Wyjaśnienia nie przekonały prezydenta Kaczyńskiego - Urbański musiał pożegnać się z funkcją w jego Kancelarii.

Okazuje się, że Urbański okłamał dziennikarzy „Rzeczpospolitej”, a co za tym idzie – także prezydenta.

Jak nam się udało ustalić Urbański był jednym z udziałowców założonej w styczniu 2000 r. spółki Tygodnik Internetowy Telegraf (obecnie funkcjonuje jako Portal Internetowy Latarnik). Współwłaścicielem TI Telegraf był Maciej Zalewski, który na początku lat 90. tworzył razem z braćmi Kaczyńskimi Porozumienie Centrum, w 1991 r. został przez nich ściągnięty do Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. Razem z Jarosławem Kaczyńskim i Marianem Parchowskim zakładali spółkę Telegraf, która miała wydawać pismo pod tym samym tytułem. Dwa lata temu został skazany na 2,5 roku więzienia za to, że na początku lat 90. powołując się na swoje wpływy w Kancelarii obiecał właścicielom Art-B, iż wpłynie na przebieg toczącego się przeciwko nim śledztwa. W zamian zażądał 40 mld starych złotych nieoprocentowanej pożyczki dla Telegrafu. Wziął od nich także 17 mld starych zł, obiecując im sprzedaż akcji Telegrafu, choć w ogóle nie zamierzał ich sprzedawać.

Udziałowcy powstałej w 2000 r. spółki ochrzcili ją mianem TI Telegraf, mimo, że Zalewski odpowiadał już wówczas przed sądem za próbę wyłudzenia pieniędzy na poprzedni Telegraf.

Gdy „Rzeczpospolita” ujawniła sprawę Kalejdoskopu, politycy PiS przekonywali, że Urbański zakładając spółkę z Nawratem, nie mógł wiedzieć, że w przyszłości zostanie on oskarżony o korupcję. Gdy powstawał TI Telegraf, proces przeciwnko Zalewskiemu toczył się już od lat.

Urbański był wspólnikiem TI Telegraf co najmniej do lipca 2001 r. – z tego okresu pochodzi ostatnia wzmianka o nim w aktach rejestrowych firmy. Nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie pozbył się udziałów.

Obecnie jedynym właścicielem spółki jest Maciej Zalewski, a jej prokurentem (czyli osobą upoważnioną do dokonywania wszelkich czynności w imieniu firmy) – Paweł Bujalski (niegdyś uważany za prawą rękę byłego prezydenta Warszawy – Pawła Piskorskiego (PO); w ubiegłym roku został aresztowany. Prokuratura zarzuciła mu, że pełniąc funkcję wiceburmistrza warszawskiej gminy Centrum, a później także zasiadając we władzach Pałacu Kultury i Nauki przyjął od biznesmenów, którzy chcieli załatwić rozmaite sprawy w podległych mu instytucjach, łapówki w łącznej wysokości co najmniej miliona złotych).

O tym, że Urbański, Zalewski i Bujalski się przyjaźnią (a w każdym razie przyjaźnili do niedawna) wiadomo nie od dziś. Wszyscy trzej kończyli polonistykę na UW. W czasach PRL działali wspólnie w opozycji – tworzyli podziemne Grupy Wola wydające w drugim obiegu pismo „Wola”. Na początku lat 90. należeli wszyscy do Porozumienia Centrum.

Bujalski związał się później z Platformą Obywatelską i był uważany za jednego z głównych architektów tzw. „układu warszawskiego” – walkę z którym wpisał na swoje sztandary PiS. Aresztowanie Bujalskiego ogłoszono jednym z pierwszych wielkich kroków w walce z „układem”.

Po oskarżeniu o korupcję poza kręgiem współpracowników Kaczyńskich znalazł się także Zalewski.Tylko Andrzej Urbański ciągle wraca do łask braci Kaczyńskich - mimo, że kilkakrotnie wydawało się, iż wziął z nimi ostateczny rozbrat.

 

 
Czytaj więcej:

  • Andrzej Urbański wygrał konkurs na szefa TVP. Nie ma niespodzianki. Jest nowy prezes TVP, Andrzej Urbański, który zanim formalnie objął stanowisko, kilka tygodni wcześniej zajął już po zdymisjonowanym Bronisławie Wildsteinie, gabinet na Woronicza.
  • Bez przebaczania: Andrzej Urbański zamiast Bronisława Wildsteina szefem TVP. Formalnie Urbański jest prezesem tymczasowym, do rozstrzygnięcia konkursu, ale jakoś nikt nie wątpi, że ten konkurs został już rozstrzygnięty. Premier ogłosił przecież, że Urbański byłby tu dobrym szefem, także z konkursu.
  • Pianista do zadań specjalnych: Znajomi mówią o Andrzeju Urbańskim: bardzo silna postać z drugiego planu. Kiedyś pianista, imprezowicz, dziennikarz, krytyk literacki z misją, by zmieniać Polskę, poseł i doradca premiera z AWS, w końcu – wiceprezydent stolicy i prawa ręka Lecha Kaczyńskiego. Jego szef właśnie zamienia gabinet w warszawskim ratuszu na Pałac Prezydencki. Jaki będzie napis na drzwiach nowego gabinetu Urbańskiego: doradca prezydenta RP, sekretarz stanu, szef kancelarii, a może prezes TVP?
  • Partia kieruje: PiS i jego koalicjanci zawłaszczają media publiczne w tempie, które budzi podziw i zgrozę. Radia i telewizje obejmują nowi szefowie.
  • Zwycięstwo ręcznego sterowania: Bronisław Wildstein przegrał w grze, której reguły zaakceptował.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj