Wojna bez zasad
Trybunał Konstytucyjny od początku przeszkadzał obecnej władzy. Najpierw ograniczała się ona do najwyżej mało smacznych połajanek ze strony premiera, który, na przykład, rzucał frazy o „cyrkowych sztuczkach prawniczych”.

Były też sugestie, że rządząca większość obsadzi wakujące akurat fotele w Trybunale swoimi ludźmi. Gdy to nie poskutkowało, pojawiły się groźby już ustrojowego osłabienia pozycji sądu konstytucyjnego.

Ale prawdziwą próbą sił okazuje się dopiero sprawa ustawy lustracyjnej. Trybunał nie uległ pierwszej fali sztuczek, które w celu odwleczenia werdyktu wymyślili na spółkę marszałek sejmu Ludwik Dorn i funkcjonujący w roli jego giermka poseł Arkadiusz Mularczyk (obaj z PiS). Teraz reakcją jest nie tylko kolejna fala epitetów, a nawet pogróżek graniczących z szantażem (przykładowo, Michał Karnowski – komentator, by tak rzec, dość jeszcze młody – kpi z wybitnych profesorów prawa, określając ich „publicystami w togach”; prezydent zaś zapowiada, że w razie niekorzystnego dla swojego obozu wyroku sięgnie po „rozwiązanie brutalne”, za jakie uważa pełne otwarcie archiwów po PRL-owskiej bezpiece).

Teraz wytoczono najcięższe działo: korzystając z gorliwości IPN oskarżono dwóch sędziów o współpracę z SB – i to pomimo, że chodzi o osoby zasiadające w Trybunale od 2001 i 2003 roku, a więc dogłębnie sprawdzone zapewne pod tym względem przez słynącego z surowości Rzecznika Interesu Publicznego Bogusława Nizieńskiego.

Skądinąd po raz kolejny okazało się, że IPN kiedy trzeba jest w stanie szybko dostarczyć władzy wygodne dla niej teczki (tak było choćby w przypadku rektora Uniwersytetu Gdańskiego, który został oskarżony w dzień po tym, kiedy skrytykował pomysły nowej lustracji).

WIĘCEJ:

  • Martwe paragrafy: Rozmowa z Antonim Dudkiem, doradcą prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, o błędach nowej ustawy lustracyjnej
  • Dokąd sąd idzie?: Po niedawnych zmianach kadrowych Trybunał Konstytucyjny stanie lada moment przed serią testów własnej wiarygodności. Próba dotyczyć będzie merytorycznego poziomu wyroków, a zwłaszcza niezależności wobec polityków.
  • Nowe tryby Trybunału: Dla Trybunału Konstytucyjnego nadchodzi godzina zero. Z początkiem listopada gabinety w pałacyku przy al. Szucha opuści troje sędziów. Miesiąc później kolejnych troje. Pierwszych następców wybrał właśnie Sejm. Obaj bracia Kaczyńscy od dawna przyznawali, że niecierpliwie czekają na ten moment.
  • Sąd drażni rząd: O Trybunale Konstytucyjnym prezydent Lech Kaczyński nie powiedział niby niczego zdrożnego: „Władza Trybunału to jest postać władzy mędrców (...), a mędrcy mają swoje przekonania”. Prezydent może sobie ironizować, ale ten Państwowy Sąd Ostateczny jest także po to, żeby irytować polityków.
  • Zbigniew Romaszewski w "Poranku Radia TOK FM" o TK: Opozycja uważa, że istnieje jeszcze trzecia instancja ustawodawcza, która się nazywa Trybunał Konstytucyjny, instytucja o charakterze par politycznym, opozycyjnym. Nie kwestionuję kontroli legalności ustaw przez TK, natomiast rzeczywiście kontestuję traktowanie TK, jako trzeciej izby ustawodawczej. To jest po prostu kompromitacja. 


Wiadomości:

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj