Wszechpolacy
Młodzież Wszechpolska: Operacja Facelifting
W Młodzieży Wszechpolskiej są świetni ludzie – zapewnia Mariusz Tomczak, 24 lata, politolog i europeista, do niedawna sekretarz MW – okulary bez oprawek, błękitna koszula. Ta myśl przyszła mu do głowy, gdy patrzył na 250 koleżanek i kolegów na zjeździe nadzwyczajnym.

Roman Giertych tak pisał w liście zrywającym wspólne związki: „Kiedy dowiaduję się, iż system rekrutacji do Młodzieży Wszechpolskiej jest tak nieskuteczny, że wpuszcza się osoby o poglądach najgłupszych z możliwych, ogarnia mnie poczucie głębokiego zażenowania" - to aluzja do opublikowanych zdjęć z neonazistowskiej imprezy z udziałem późniejszych działaczy MW.

Mariusz Tomczak i jego koledzy z zarządu nie wzięli listu do siebie. Wystarczyło spojrzeć po sali: garnitury, żakiety, białe bluzki. Kilka krótko ostrzyżonych głów - w końcu taka jest moda.

Że czasem przedostanie się ktoś, kto kiedyś, na jakiejś imprezie, zachował się niepoważnie? A niby jak przefiltrować wszystkich kandydatów?

Według szacunków liderów, wszechpolaków jest mniej więcej tylu co działaczy średniej partyjnej młodzieżówki - około 3 tys. członków i kandydatów przechodzących półroczny staż. Teraz wszyscy ponownie podpisują deklaracje, by nie brać odpowiedzialności za martwe dusze, gdy media znów zwietrzą jakąś aferę. Do organizacji można należeć w wieku od 15 do 30 lat, najwięcej wszechpolaków ma lat 17-23 - wtedy różne rzeczy przychodzą ludziom do głowy. A rotacja w szeregach jest spora.

Formacja nade wszystko

W wałbrzyskim kole Moniki Fronczak (typ działaczki apolityczno-konfesyjny; 21 lat, studentka polonistyki) działają cztery dziewczyny i trzech chłopaków, ale skład wymieniał się kilka razy. Na spotkania co poniedziałek przychodzi też - wymiennie - kilkunastu sympatyków.

Najpierw śpiewają hymn: „Złoty słońca blask dokoła/Orzeł biały wzlata w wzwyż/Dumne wznieśmy w górę czoła/Patrząc w Polski znak i w krzyż!". Potem modlitwa i część formacyjna - referaty. - O czynnikach wpływających na homoseksualizm, o roli kobiety w społeczeństwie czy o bł. Pier Giorgio Frassatim. Albo o historii myśli narodowej - wymienia Fronczak. W części organizacyjnej ustala się szczegóły konferencji prasowych i wyjazdów.

Według Anny Siarkowskiej-Jabłońskiej z poprzedniego zarządu MW, w ubiegłym roku wszechpolacy zorganizowali 13 obozów wakacyjnych, akcje patriotyczne „Kocham Polskę" 14 lutego (w walentynki) i 11 listopada (w Święto Niepodległości), a także konkursy i konferencje historyczne, współpracowali z organizacjami pro-life (antyaborcyjnymi).

O rozwieszaniu plakatów kandydatom Ligi w wyborach liderzy organizacji mówią niechętnie, podkreślają, że od partyjnych młodzieżówek mnóstwo ich dzieli. - Młodzież Wszechpolska jest stowarzyszeniem, którego celem jest formacja członków w duchu wartości chrześcijańskich i patriotycznych - mówi Anna Siarkowska-Jabłońska. Wszechpolacy chętnie porównują się do harcerstwa. Podkreślając, że różni je od MW brak konkretnej doktryny.

A jeśli dla młodego człowieka taka spójność doktryny jest ważna i chciałby robić coś z ludźmi podobnymi do siebie, to dużego wyboru nie ma. - Rynek organizacji jest słaby - przyznaje Paweł Bała, były wszechpolak.

Monika Fronczak nigdzie wcześniej nie należała. Na konferencji prasowej LPR, półtora roku temu, poznała ówczesnego szefa wałbrzyskiego koła Młodzieży. Umówili się na kawę. Organizacja podobała się dziewczynie wychowanej w rodzinie przywiązanej do Kościoła i tradycji. Akceptacja wartości katolickich, obok polskich wartości narodowych, jest konieczna, żeby zostać członkiem MW. Choć w praktyce jest różnie. Są wszechpolacy-integryści, oazowcy, ale i osoby, które do przedmałżeńskiego seksu mają luźne podejście. I takie, którzy nieprawomyślne wystąpienie biskupa kwitują: „Żyd i mason".

Z Poznania na Polskę

Jak twierdzą sami wszechpolacy, organizacja najprężniej działa w ośrodkach akademickich tam, gdzie najwięcej młodych.

Pierwsza była Wielkopolska. To tu w 1989 r. Roman Giertych, wnuk Jędrzeja, przedwojennego ideologa endecji, zaczął odtwarzać powołaną w 1922 r. Młodzież Wszechpolską.

Studiował w Poznaniu, ale współpracowników szukał wszędzie. Konrad Szymański, dziś eurodeputowany PiS, pamięta pierwsze spotkanie MW w warszawskim kościele Wszystkich Świętych - ok. 40 osób, głównie studenci, potomkowie rodzin z korzeniami narodowo-katolickimi, którym dorobek ruchu wydawał się tożsamy z legendą II RP.

Bogusław Rogalski, który zakładał akademickie koło Młodzieży w Olsztynie, dziś europoseł skłócony z Giertychem, uważa się za modelowego wszechpolaka z pierwszego zaciągu - typu intelektualno-sentymentalnego. W domu endeckie tradycje były żywe za sprawą dziadka - związanego z Narodowymi Siłami Zbrojnymi. Mimo to Rogalski na spotkaniach usłyszał wiele nowego o twórcach i ideach ruchu: - To działało na zasadzie klubów dyskusyjnych - wspomina. - Dość powiedzieć, że kiedy powstała Liga Republikańska, współpracowaliśmy rzadko, bo była zbyt radykalna.

Uznawana za ważkie dziedzictwo przez wszechpolaków twórczość Jędrzeja Giertycha zawierała wątki antysemickie, usprawiedliwiane przedwojenną sytuacją społeczno-ekonomiczną: - Ale nie do pomyślenia były nawiązania do faszyzmu, przez który ruch narodowo-katolicki został wykończony - podkreśla Bogusław Rogalski.

W połowie lat 90. do władz MW dotarło, że jako ruch hermetyczny nie zaistnieje w świadomości rzesz Polaków. W tych władzach był już Wojciech Wierzejski. To jego kojarzy się z pomysłem otwarcia na nowe środowiska. Ale te nowe to głównie skinheadzi z małych miejscowości, kibole. - Radykalizm prawicowy zrobił się wśród młodzieży modny na zasadzie odreagowania komunizmu - tłumaczy dr Rafał Chwedoruk, politolog. - A z przedwojenną ideologią i częstą w subkulturach akceptacją agresji stworzył mieszankę wybuchową.

Bogusław Rogalski twierdzi, że wtedy właśnie zaczęli odchodzić starsi, bardziej wyrobieni działacze, a z nowych powstawała bezrefleksyjna armia.

Roman Giertych, który od 1994 r. w MW był już prezesem honorowym, ale trzymał nad organizacją pieczę, coraz bardziej angażował się w reaktywowane, wspólnie z ojcem Maciejem, endeckie partyjki. W 1997 r. Młodzież, m.in. ze Stronnictwem Narodowym Giertychów, startuje w wyborach w ramach Bloku dla Polski. Cały blok zdobył 1,6 proc. poparcia.

Masa tabulettae

Kilkanaście miesięcy później o Młodzieży Wszechpolskiej usłyszy Mariusz Tomczak, nastolatek z Jastrzębia Zdroju - później wszechpolak typu intelektualno-pragmatycznego, częstego w drugim zaciągu. - Moja rodzina nie angażowała się politycznie, ale ja od dziecka miałem instynkt społecznika. Interesowałem się historią II wojny światowej, martyrologią Polaków i w końcu - ruchem narodowym. W III klasie liceum Tomczak pojechał do krakowskiej księgarni Ostoja reklamującej się hasłem „książki politycznie niepoprawne". Gdy szef Ostoi zobaczył wybrane przez chłopaka tytuły Dmowskiego i innych narodowców, zapytał go, czy jest wszechpolakiem. - A ja nawet nie wiedziałem, o co chodzi. Współpracę z Młodzieżą na dobre zacieśnił w 2001 r. po demonstracji w obronie polskiej ziemi. Wtedy to poznał Radosława Pardę, później szefa MW, dziś wiceministra sportu.

O kontrowersjach wokół organizacji słyszał, ale uważa, że wywołuje je sprzeciw Młodzieży wobec radykalnie lewicowych postulatów. - A zarzut krzewienia faszyzmu? Jak on może się w Polsce odradzać, skoro nigdy go nie było? - pyta retorycznie Tomczak.

W 2001 r. działacze m.in. Młodzieży Wszechpolskiej i Stronnictwa Narodowego zwierają szyki pod szyldem LPR, której sondaże dają nadzieję na zaistnienie w wyborach. To moment zwrotny.

Wszechpolak prze i wycina

- Ale nadal - nawet, jak ktoś był skrajnym nacjonalistą, to się go nie wyrzucało - wspomina były wszechpolak. - Bo to dobre chłopaki - mówili liderzy - roznoszą ulotki.

Po wejściu Ligi do Sejmu wokół kierownictwa zaczęła się unosić hipnotyzująca woń władzy. W okolicy wyborów do Parlamentu Europejskiego wszechpolscy trafiają do krajowych struktur „dużej Ligi". Władze partii uznały, że są sprawniejsi organizacyjnie niż starsi. A przede wszystkim bardziej lojalni.

22-letni Mariusz Tomczak, który w międzyczasie zostaje prezesem okręgu śląskiego, a potem sekretarzem organizacji, znajduje pracę w biurze prasowym LPR. Potem staje się asystentem europosła. Niejeden zostaje wszechpolakiem w nadziei na podobną karierę.

W 2005 r. w ogólnopolskiej reprezentacji Ligi przychodzi oficjalna pokoleniowa zmiana. Czołowe miejsca na listach wyborczych dostają tzw. pretorianie Giertycha wywodzący się z Młodzieży. Garnitury i pantofle na szpilkach wypierają kurtki-parki i ciężkie obuwie.

„Jestem działaczem MW od kilku lat. Wstąpiłem do organizacji ideowej, wychowawczej" - pisze na prawicowym forum internauta Wszechpolak. - Niestety, z roku na rok MW się zmieniała. Czarę goryczy przelał ostatni Zjazd, kiedy prezesem wybrano posła LPR (Bosaka)! Wtedy staliśmy się już w 100 proc. młodzieżówką".

Według krytycznych obserwatorów ulubionym słówkiem wszechpolaków staje się „wyciąć". Rozkwitają animozje, że ktoś się ustawił, ktoś o kimś zapomniał po wejściu do Sejmu... Mimo udziału we władzach nie ma nowych głośnych inicjatyw ruchu.

Odpolitycznić politykiem

W oficjalnych wypowiedziach wszechpolacy cieszą się dziś z rozstania z polityką. Anonimowe opinie na forach są zróżnicowane. „Zbrukaliście szyld MW i wyrzuciliście na śmietnik historii. Hańba" - pisze internauta Jan. Ale inny forumowicz zauważa trzeźwo: „Oczywiście zmiany nastąpią, ale nie ma mowy o całkowitej izolacji. Za to Giertych ma teraz dobry argument dla pismaków: MW to nie LPR".

Teza, że odcięcie wicepremiera od wszechpolaków jest czczym zabiegiem public relations, powraca jak bumerang w rozważaniach o nagłym rozstaniu. I tłumaczy, dlaczego Giertychowi, odnowicielowi organizacji, przyszło ono tak łatwo.

Zresztą nie wiadomo, co w praktyce ów rozwód miałby oznaczać. Formalnie Młodzież Wszechpolska i „duża Liga" nigdy nie były związane, a po rozstaniu wciąż można działać i w MW, i w nowym Ruchu Młodych, tworzonym przez LPR - byleby nie łączyć funkcji kierowniczych.

Prezesem „odpartyjnionej Młodzieży" został student V roku prawa na UW Konrad Bonisławski, wcześniej wiceprezes - z wszechpolsko-ligowym CV: 2005 r. - kandydat Ligi na posła, 2006 r. - kandydat LPR w wyborach samorządowych. W międzyczasie pracownik sejmowego biura klubu Ligi - z tej pracy zamierza zrezygnować. Nie zamierza natomiast odchodzić z rady programowej Polskiego Radia.

Tak jak do tej pory, nowy prezes został namaszczony przez poprzedniego - posła LPR. I wybrany niemal jednogłośnie. Pozostali członkowie nowego zarządu to także działacze okrzepli w organizacji w dotychczasowym kształcie. Co ma się zmienić?

- Trzeba położyć większy nacisk na czytanie - radzi nowym władzom Mariusz Tomczak. - Bo jak się czyta, to się zdobywa wiedzę, a jak się ma wiedzę, można służyć ojczyźnie. W liście rekomendowanych autorów Tomczak niczego by nie zmieniał. - Książki Giertycha, Wierzejskiego zawierają spory ładunek wiedzy ideowej i organizacyjnej.

Wojciech Wierzejski w broszurze „O organizacji, celach i zadaniach Młodzieży Wszechpolskiej" pisze: „Wroga poznajemy w historii: zawsze był nim Niemiec, od początku swego założenia - masoneria, sprzysiężone z nimi niemal zawsze niewdzięczne żydostwo i rodzimi sprzedawczycy". - Nie zachęcam, żeby posługiwać się tak bogatą werbalną komparatystyką - Mariusz Tomczak uśmiecha się blado. - Ale publicystyka rządzi się swoimi prawami - można wyszydzać, nawet bardzo. Na tym to wszystko polega.

Szansa dla sieroty

Za rozstaniem Ligi z Młodzieżą kryje się zapewne także interwencja premiera znużonego studzeniem emocji wokół Romana Giertycha. A to po zdementowanych w końcu doniesieniach, że ambasador Izraela bojkotuje go z powodu jego antysemityzmu, a to po ujawnionych sugestiach amerykańskiego dyplomaty, że wicepremiera należałoby odwołać za krytykę interwencji w Iraku.

Do tego uparcie powracają plotki, że fotografii kompromitujących wszechpolaków może być więcej.

- Takie wyskoki przeszkadzają Giertychowi w poruszaniu się po salonach - uważa polityk LPR. Ale jego zdaniem lider partii odciął się od MW głównie dlatego, że po ostatnich wyborach dotarło do niego, że wystawianie młodych na świecznik to zniechęcanie trzonu zwolenników Ligi - w większości dobrze po 50. I wbijanie kolejnych gwoździ do trumny partii osłabianej przez konsekwentny krytycyzm mediów o. Rydzyka.

Z czysto prozaicznego punktu widzenia, autentyczne rozstanie byłoby dla obu stron ryzykowne. Liga, jeśli przetrwa, łatwo nie zrezygnuje z 3 tys. par rąk chętnych do pomocy w kolejnych kampaniach. Pewni kandydaci do Ruchu Młodych - młodzi posłowie, radni, ministrowie LPR nie będą przecież rozwieszać plakatów. Ten etap już mają za sobą.

MW natomiast bez ligowego grosza niechybnie uschnie z głodu. Chce ubiegać się o status organizacji pożytku publicznego, który pozwala przyjmować darowizny z 1 proc. podatku. Ale nawet takie zasilenie kilkuzłotowych składek nie wystarczyłoby na jej utrzymanie. Wciąż musi liczyć na szczodrość wychowanków. Jest wreszcie kwestia lokali - wiele kół MW spotyka się w siedzibach Ligi, bo własnych nie posiada.

Na początek roku zaplanowano formalne powołanie ligowego Ruchu Młodych. Czy będzie to dla MW parawan, czy pasożyt, który wyssie z niej struktury i energię?

Dr. Rafała Chwedoruka nowy byt już niepokoi: - Bo nie wierzę, by władze Ligi nie zdawały sobie sprawy, że właśnie tak nazywała się radykalna organizacja młodzieżowa Obozu Wielkiej Polski, zdelegalizowana wraz z nim w 1933 r. Z uzasadnieniem inspirowania ekscesów, podsycania nienawiści.

Paweł Bała przekonuje, że LPR, ze swym Ruchem Młodych, pragmatyków nie przyciągnie, bo poparcie ma minimalne. Ideowców też nie - bo zbyt wiele wolt wykonała. Może skusi jakichś młodych, którzy uwierzą, że to najkrótsza droga, żeby przed trzydziestką zostać ministrem. Niechby nawet gospodarki morskiej.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj