Jak zostałam doradcą SLD
Ze zdumieniem dowiedziałam się z telewizyjnych „Wiadomości” (emisja w sobotę, 12 kwietnia, godz. 19.30, 9 minuta programu), że należę do grona znanych publicystów, którzy „mają pomóc SLD w określeniu nowej tożsamości”.

Informacja na mój temat jest zupełnie nieprawdziwa i nie jest nawet tzw. informacją jednoźródłową; jest po prostu informacją bezźródłową. „Wiadomości” mogły zresztą łatwo przynajmniej do jednego źródła dotrzeć i tym źródłem byłam ja. Tego bowiem dnia telefonowano do mnie pytając, czy zgodzę się krótko skomentować sytuację na lewicy, gdyż taki materiał jest właśnie przygotowywany. Odmówiłam, nauczona wieloma złymi doświadczeniami, nie wiedząc, w jaki materiał, z jaką intencją przygotowywany, zostanie wmontowany jakiś fragment mojej wypowiedzi. Reporter Krzysztof Galimski (?) jednak nie zadał mi nawet pytania o moją ewentualną „pomoc w określaniu tożsamości SLD”. Po prostu sam sobie wszystko zmyślił, zapewne po to, by mi przyczepić łatę „partyjnego doradcy”.

Aby ułatwić na przyszłość pracę reporterom i wydawcom „Wiadomości”, informuję więc, że nie zajmuję się pomocą w określaniu tożsamości żadnej z partii, najwyżej tę tożsamość, bądź próby jej znalezienia, opisuję na łamach „Polityki”, która jest tygodnikiem powszechnie dostępnym. Tak się jednak pechowo dla „Wiadomości” złożyło, że w ostatnich miesiącach na temat tożsamości SLD w ogóle nie zabierałam głosu.

Oczekuję więc sprostowania w najbliższym głównym wydaniu sobotnich „Wiadomości”, czyli 26 kwietnia, po godz. 19.30.

Nie będę się jedynie upierać przy tym, aby informacja o tym jawnym nadużyciu mojego nazwiska znalazła się w dziewiątej minucie programu. Może być w piątej lub piętnastej.

  

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj