Spokojnie, Panie Premierze!
Polacy oczekują spektakularnych czynów, których Donald Tusk dotąd im nie dostarczał. I dzięki Bogu.

Co drugi Polak jest rozczarowany rządem Donalda Tuska, wynika z sondażu GFK dla „Rzeczpospolitej”. Aż 55 proc. uważa, że rząd nie realizuje obietnic wyborczych. Co gorsza, Donald Tusk też jest rozczarowany. Ta zgodność może zapowiadać poprawę lub katastrofę. Ale katastrofa jest bardziej prawdopodobna.

PO była słabo przygotowana do sprawowania władzy. Po wyborach – rozumiejąc, że idzie w nieznane – przyjęła strategię osła, który się dwa razy zastanowi, zanim gdzieś postawi kopyto. Idzie powoli, ale za to rzadko się potyka i dochodzi daleko. Donald Tusk postanowił, że ważne jest, gdzie dojdzie za cztery lata, a nie gdzie dobiegnie za miesiąc czy pół roku.

Taka taktyka niezbyt dobrze pasuje do polskich obyczajów. Przyzwyczailiśmy się do strategii byka, który zamyka oczy i pędzi na wciąż znikającą i pojawiającą się gdzie indziej szkarłatną muletę. Aż zacznie się słaniać. Taka była strategia PiS, SLD, AWS.

Od polityki Polacy oczekują spektakularnych czynów, których Donald Tusk dotąd im nie dostarczał. I dzięki Bogu. Gdyby byczym zwyczajem niezwłocznie szarżował w kierunkach, o których jego ministrowie nam opowiadają, mielibyśmy się z pyszna.

Teraz jednak, gdy zewsząd słychać wezwania do radykalnego czynu, Donald Tusk staje przed ogromną pokusą, by sprostać wezwaniom do jakichś wielkich reform, by zaspokoić rosnące oczekiwania spektakularnej zmiany i z roztropnego osła stać się szarżującym bykiem.

Panie Premierze, niech się Pan nie da podpuścić. Jak Pan każe, urzędnicy od ręki napiszą tyle wielkich reform, ile będzie trzeba. W dwa miesiące może pan pobić rekord rządu Buzka. Cztery wielkie reformy to nie jest żadna sztuka. Napiszą Panu osiem. Powymieniają szyldy, poprzenoszą biurka, jedno obniżą, a drugie podwyższą, kogoś z czegoś zwolnią, a kogoś czymś obciążą. Może Pan mieć kolejną katastrofę w gimnazjach, nowe maturalne absurdy, kolejny zawał w ZUS, trzydziestozłotowe emerytury z drugiego filara i drugą dziurę Bauca. Inaczej mówiąc – zrobić wielkie reformy to nie jest wielka sztuka. Sztuką są dobre reformy. One rzadko są wielkie, spektakularne, widoczne dla przeciętnego człowieka i zwłaszcza dla mediów.

Dlatego, Panie Premierze, gorąco apeluję: niech Pan poprawia, niech pan zmienia to, co trzeba zmienić. Ale niech Pan nie ulega pokusie, by poddać się obsesyjnej reformatorskiej presji. Z dziejów III RP wiadomo, jak kończą narowiste, zapalczywe byki. A osioł idzie, idzie, idzie...

  
 

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj