Reduta Prezesa
Prezes TVP ocali Lecha Kaczyńskiego. Pomoże mu w tym 11 byłych dziennikarzy 'Wprost'.

"Znam analizę, która była przygotowywana na kampanię wyborczą PO z założeniem, że Platforma wygra. Główna jej teza brzmi: impeachment dla prezydenta jest koniecznością. Spodziewam się, że PO będzie chciała teraz to zrobić” – oznajmił prezes TVP Andrzej Urbański w wywiadzie dla „Dziennika”. Wypada mieć nadzieję, że o wiedzy na temat możliwości dokonania zamachu stanu, jakim w swej istocie byłby bezprawny impeachment (bo, w praktyce, nie ma legalnego sposobu odsunięcia prezydenta), prezes zawiadomił już prokuraturę. To jego obowiązek jako funkcjonariusza publicznego. Jeżeli tego dotychczas nie zrobił, to posłowie Ziobro z Kurskim powinni natychmiast zwołać konferencję prasową i złożyć na niej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Mają w tym dużą wprawę.

Jeżeli jednak prezes stosownego zawiadomienia nie złożył, to być może konfabuluje albo tak sobie coś opowiada po to, by sprawić wrażenie, że rząd i formacja rządząca, która właśnie przegrała batalię o ustawę medialną, jest zdolna do wszelkich zachowań niedemokratycznych. Szczęśliwie jest jeszcze prezes Urbański, który do zamachu stanu i pozbawienia Lecha Kaczyńskiego urzędu nie dopuści i zrobi to za pomocą niezależnej telewizji publicznej. Prezes już się chwali, że w tym celu przyjął do pracy 11 byłych dziennikarzy z „Wprost” (do tej pory wystarczał jeden goniec z IPN?). W tej nowej TVP zmieści się nawet lewicowy Sławomir Sierakowski (który już ponad rok czeka na zaproszenie od prezesa, bo na razie piętrzą się problemy natury finansowej. Mniej abonamentu, a więc i mniej pieniędzy – wyjaśnia szef TVP).

Andrzej Urbański jest politykiem zręcznym i zdolnym. Wiadomo, że dostał posadę w TVP, aby chronić interesy prezydenta i PiS. Nikt tego nie ukrywał, gdy stanowisko mu dawano. Może nawet byłby dobrym prezesem, bo zawsze był raczej człowiekiem kompromisu. Trudno więc zrozumieć, dlaczego teraz staje na tej ostatniej reducie, której zresztą na razie nikt jakoś z wielkim przekonaniem nie oblega, co całą sytuację czyni sztuczną i śmieszną. Chyba że przesłaniem prezesa była oferta pod adresem SLD: nasza telewizja, wasze okienko. Dziwne tylko, dlaczego Napieralski miałby w tym okienku pokazywać akurat Sierakowskiego?

Gry polityczne prezesa TVP osiągają finezję i tajemniczość dotychczas zarezerwowane dla prezesa PiS.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj