szukaj
Sygnały ostrzegawcze 2008
Uzasadnienia w tej kategorii są bardzo obszerne, a dziennikarze posłów nie oszczędzali. My będziemy bardziej miłosierni i ograniczymy liczbę cytatów.
Nelli Rokita
Tadeusz Późniak/Polityka

Nelli Rokita

 

Konstanty Miodowicz (PO)

Zupełny brak poselskiej aktywności, przemawia językiem „technicznym", mało zrozumiałym lub zupełnie niezrozumiałym, nie potrafi znaleźć sobie w Sejmie miejsca. Stracony mandat - to bardzo częsta opinia.


 

Nelly Rokita (PiS)

Stracony mandat, szkoda, że zastąpiła takiego polityka jak Jan Rokita, nie widać żadnej jej aktywności poselskiej, a publiczne wystąpienia to pasmo porażek i flirty z tabloidami. To tylko część krytycznych opinii.


 

Zbigniew Ziobro (PiS)

Sejm służy mu wyłącznie do urządzania konferencji prasowych, nie pracuje w komisjach, nie występuje podczas obrad plenarnych, wyjąwszy jedno wystąpienie we własnej obronie. To cała jego aktywność poselska. Lekceważy Sejm organizując poza Warszawą konferencje prasowe w dniach posiedzeń plenarnych. Dziennikarze krytykują go szczególnie za to, że nie został nawet członkiem Komisji Sprawiedliwości, a więc praktycznie zrezygnował z walki o swoje podstawowe postulaty. Nawet będąc w opozycji sporo można zrobić, o czym przekonywał się wcześniej.


Kandydatów do „sygnałów ostrzegawczych" było bardzo wielu.

Arkadiusz Mularczyk (PiS) - w poprzednim rankingu dobrze zapowiadający się debiutant, w tym cień Zbigniewa Ziobry (to określenie zdaje się na trwałe przylgnęło do posła Mularczyka), ujawniający się prawie wyłącznie podczas nazbyt licznych konferencji prasowych organizowanych w obronie swego politycznego patrona.  

Beata Kempa (PiS) - razi jej krzykliwość, nadmiar tupetu, „zakopywanie" spraw zamiast podejmowania merytorycznych dyskusji. Dziennikarze wspominają, że w poprzedniej kadencji była pracowitą posłanką, która obecnie poświęciła się wyłącznie politycznej bijatyce, co w przypadku kobiety szczególnie razi.  

Bardzo blisko podium z tej kategorii znaleźli się Grzegorz Napieralski (SLD) za zupełny brak aktywności poselskiej, skupienie się na wewnątrzpartyjnej rywalizacji i nieczytelne gry wokół ustawy medialnej. Tradycyjnie też nie może swoim stylem politycznego bycia przekonać do siebie Jacek Kurski (PiS), który już wcześniej otrzymał „żółtą kartkę". Tadeusz Cymański (PiS), bywający już przecież w gronie najlepszych posłów, zdecydowanie znużył i zniechęcił do siebie wypowiadaniem się na każdy temat i z coraz większą werwą (tego nie da się już słuchać, to błazenada - to tylko najbardziej powściągliwe opinie), co przesłoniło zdecydowanie jego niewątpliwie duża sejmową pracę.

Bardzo krytyczne opinie zebrała Jolanta Szczypińska (PiS) za bezrefleksyjne powtarzanie stanowiska partii. Marek Suski (PiS) dostał ostrzenie nie tylko za liczne inicjatywy bojkotu mediów, ale przede wszystkim za kłótliwość na sali obrad plenarnych, gdzie zbyt często staje pierwszy do awantur i jest specjalistą od przerywania przemówień innych posłów mało dowcipnymi, raczej brutalnymi uwagami, mającymi na dodatek charakter bardzo osobistych wycieczek.

Zawodzą dziennikarzy Maciej Płażyński i Longin Komołowski, na temat których opinie nie są tak jednoznacznie ostre, ale których przykład pokazuje, jak trudno odnaleźć się posłom niezrzeszonym, którzy weszli do Sejmu z listy PiS, ale już nie są w klubie i nie potrafią znaleźć pola dla swej aktywności.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj