szukaj
Albo Hero, albo Zero
Polaryzacja życia politycznego sprawia, że postać historyczna jest dla nas dziś albo Hero, albo Zero.

Z okazji premiery dokumentalnego filmu Dariusza Jabłońskiego „Gry wojenne” powróciła sprawa oceny czynu pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, który przez lata dostarczał Amerykanom ściśle tajne dokumenty Układu Warszawskiego. Minister Radosław Sikorski, który przemawiał przed pokazem, powiedział, że dla niego kryterium zawsze było i jest jasne: kto nie uważa, iż Kukliński to bohater, ten jest za PRL. Szczęśliwi, którzy nie mają wątpliwości. Co jednak mogą powiedzieć ci, którzy o Peerelu są jak najgorszego zdania, lecz w sprawie oceny Kuklińskiego zachowują powściągliwość? Sam film zresztą wiele nowego nie wnosi, może jedynie jeszcze bardziej wydobywa tragizm osoby Kuklińskiego i jego najbliższej rodziny. Niektóre pytania dalej pozostają bez odpowiedzi, np. dlaczego Amerykanie nie ostrzegli Solidarności przed zbliżającym się nieuchronnie stanem wojennym. Zostawmy jednak te dociekania historykom.

Warto natomiast powrócić do wypowiedzi ministra Sikorskiego, tak charakterystycznej nie tylko dla sporu o pułkownika. W ocenie przeszłości Lecha Wałęsy również pojawiają się skrajne oceny: bohater albo agent. W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego znowu zabrali głos zwolennicy i przeciwnicy Jaruzelskiego. Dla pierwszych generał uratował Polskę przed większym złem, dla drugich to zdrajca narodowych interesów. Polaryzacja życia politycznego sprawiała, że w ocenie postaci historycznych ocena musi być jednoznaczna: albo Hero, albo Zero.

Tymczasem prawda o bohaterach, i to nawet tych najbardziej bohaterskich, leży często pośrodku. O czym wiemy dobrze z naszej bardzo złożonej historii ojczystej. Powinniśmy z niej czerpać więcej nauk, a mniej okazji do pouczania.

 

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj