Lista obecności
Ludzie Okrągłego Stołu
W 2009 r. obchodzimy 20 rocznicę demokratycznych przemian w Polsce. Zaczęło się od negocjacji przy słynnym meblu

6 lutego 1989 r. w Pałacu Namiestnikowskim, zwanym dziś Prezydenckim, przy wielkim okrągłym stole (by było – jak podkreślano – bez kantów) do politycznych rozmów zasiadło 55 osób reprezentujących ówczesną władzę i opozycję oraz trzech kościelnych obserwatorów. Stronie rządowo-koalicyjnej (jak ją wtedy nazywano) przewodził gen. Czesław Kiszczak, a solidarnościowo-opozycyjnej Lech Wałęsa.

Przy stole tym obrady toczyły się jedynie w dniu ich inauguracji i zakończenia. O wiele częściej (13-krotnie) spotykano się podczas poufnych obrad w willach MSW przy ul. Zawrat i w Magdalence, w wilanowskiej parafii, w Urzędzie Rady Ministrów i na zapleczu Pałacu Namiestnikowskiego. Tam ustalano składy delegacji i porządek obrad, a po ich rozpoczęciu uzgadniano najważniejsze decyzje. Ich szczegóły ucierano podczas spotkań roboczych zespołów i podzespołów, z udziałem ekspertów.

W poufnych rozmowach uczestniczyły 44 osoby, z których część do końca pozostała w cieniu lub pracowała jedynie w zespołach roboczych. Okrągły Stół (OS) zapoczątkował falę demokratycznych przemian w Polsce. Podjęte wtedy decyzje dla większości uczestników obrad związanych z systemem PRL oznaczały koniec ich politycznej, a niekiedy i zawodowej kariery, ale części dawnej nomenklatury pozwoliły na miękkie lądowanie. Dla przedstawicieli opozycji i ich doradców oznaczały koniec podziemnej działalności i początek karier w demokratycznej Polsce. Przy OS i w jego roboczych podzespołach zasiadali m.in. trzej późniejsi prezydenci (Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Lech Kaczyński), pięciu przyszłych premierów (Czesław Kiszczak – choć rządu nie sformował, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Miller, Jan Olszewski i Jarosław Kaczyński), czterech wicepremierów (Jan Janowski, Grzegorz Kołodko, Aleksander Łuczak i Kazimierz Olesiak), sześciu marszałków i wicemarszałków Sejmu i Senatu (Mikołaj Kozakiewicz, Jacek Kurczewski, Zbigniew Romaszewski, Andrzej Stelmachowski, Józef Ślisz i Andrzej Wielowieyski), ponad 25 ministrów i drugie tyle wiceministrów, ok. 100 posłów i senatorów, paru prezesów najwyższych sądów i trybunałów, ambasadorów, a także redaktorów naczelnych nowych lub odnowionych gazet.

Z 58 osób, które zasiadły bezpośrednio wokół okrągłego stołu, 21 już nie żyje. Z pozostałych – 19 to dziś zawodowi lub polityczni emeryci, choć niektórzy – jak Wałęsa, Kwaśniewski czy Miller, wciąż z politycznymi ambicjami. Aktywnych zawodowo lub na niwie politycznej pozostało 18 osób. Żadna jednak nie zasiada już w rządzie czy parlamencie ani nie piastuje wysokiej funkcji kościelnej. Najwyższe polityczne stanowiska to dwa mandaty w Parlamencie Europejskim i etat doradcy prezydenta Kaczyńskiego.

Strona rządowa

Głównym stolarzem Okrągłego Stołu ze strony partyjno-rządowej był gen. Czesław Kiszczak (dziś l. 83). Po zakończeniu obrad był brany pod uwagę, obok Wojciecha Jaruzelskiego, jako kandydat na prezydenta. Sejm kontraktowy desygnował go na premiera, ale gabinetu nie sformował, bo starzy sojusznicy PZPR – ZSL i SD – zawiązali koalicję z solidarnościowym Obywatelskim Klubem Parlamentarnym. Premier Mazowiecki na rok wziął jeszcze Kiszczaka do rządu na stanowisko wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych. W pierwszych latach III RP generał mógł usłyszeć od Adama Michnika, że okazał się człowiekiem honoru. Dziś wyciera sądowe ławy. Został już m.in. skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu za przyczynienie się do śmierci górników z Kopalni Wujek. Oskarżany jest też przez IPN za współautorstwo stanu wojennego i wyrzucenie z pracy pracownika MSW za ochrzczenie córki.

Drugim stolarzem z tej samej ekipy był Aleksander Kwaśniewski (l. 54). Po dwóch prezydenckich kadencjach widać, że status polityka w stanie spoczynku niezbyt mu odpowiada. Jeździ z odczytami po świecie, co jakiś czas robi przymiarkę do międzynarodowych stanowisk i dalej pozostaje nadzieją części polskiej lewicy. W dość podobnej sytuacji jest Leszek Miller (l. 62). Po Okrągłym Stole czterokrotnie był posłem, dwukrotnie ministrem oraz premierem. Od 2005 r., jak i cała lewica, jest na bocznym torze. Buduje kolejną lewicową partię, a utrzymuje się – jak twierdzi – z publicystyki.

Inną wyrazistą postacią był Alfred Miodowicz (l. 79), przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Dla Miodowicza OS stał się początkiem końca błyskotliwej politycznej kariery. Przed stanem wojennym mało kto słyszał o tym nagrzewnicowym wielkich pieców z krakowskiej Huty Lenina. W 1983 r. kierował już federacją hutniczych związków zawodowych, a rok później – OPZZ. W 1985 r. został posłem i członkiem Rady Państwa, a rok później – członkiem KC i Biura Politycznego PZPR. W 1988 r. działacze OPZZ zaczęli obawiać się powrotu Solidarności i odpływu członków ze swojej 7-milionowej centrali, a nawet sojuszu PZPR i Solidarności kosztem OPZZ. Zaczęli nawet po cichu własne rozmowy z działaczami „S”, a Miodowicz zaproponował Wałęsie słynną debatę w telewizji, w trakcie której miał z noblisty „zrobić marmoladę”. Stało się akurat na odwrót. Przy Okrągłym Stole Miodowicz postulował m.in. wolne wybory i zniesienie cenzury. Przewodniczącym OPZZ był do 1991 r. Dziś w Krakowie wiedzie żywot emeryta. (Działalność polityczną kontynuuje syn Konstanty, dziś poseł PO, a wcześniej szef kontrwywiadu UOP).

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj