szukaj
Za dobry Krzaklewski
Czy Platforma chce wygrać jako Platforma, czy kryptoPiS?
Mówimy czasami w redakcji o jakimś pomyśle na artykuł, że jest za dobry. Niby wszystko się zgadza, jest błyskotliwie, zabawnie, efektownie, ale czegoś jest za dużo, zbyt to oczywiste, a intencje zbyt proste. Podobnie jest z ewentualnym kandydowaniem Mariana Krzaklewskiego do europarlamentu z list Platformy, czego by sobie życzył – jak sam powiedział – premier Tusk. Można mieć wiele zrozumienia dla głównego celu PO, czyli pokonania PiS za wszelką cenę, także na nieprzyjaznej ziemi podkarpackiej, ale jeśli po to wystawia się tam człowieka o pisowskich poglądach, rzecz zaczyna się robić problematyczna.

Krzaklewski, w czasach kiedy kandydował na prezydenta, mówił czystym pisem, bez cienia obcego akcentu, twierdził, że Bruksela to jak dawniej Moskwa, a Unia jak RWPG. Przekonywał, że nie chce uczestniczyć w budowie „Europy lewicowych utopii”, a proeuropejskim siłom w kraju zarzucał prowadzenie „specyficznej rewolucji kulturalnej, włączenie się w realizację ideologicznego projektu tworzenia nowej europejskiej tożsamości”. Inne działania byłego szefa Solidarności, jego ataki na konstytucję łącznie z wezwaniem do ratunkowej koronacji Chrystusa na króla Polski czy pomysł, by dyplomaci rekrutowali się wyłącznie z szeregów AWS, są powszechnie znane.

Dlatego idea, aby na Podkarpaciu wystawić Krzaklewskiego, wydaje się przedobrzona. Pojawia się pytanie, czy Platforma chce wygrać jako Platforma, czy kryptoPiS. Polityczny marketing zna wiele chwytów, ale nie zapewnia automatycznie sensu takim poczynaniom. W nominacji dla Mariana Krzaklewskiego jest zapewne jakiś sens taktyczny, ale merytorycznie to się nie broni. Ten pomysł należy do tych za dobrych.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj