Ojciec Rokita
Rokita twierdząc, że alternatywą dla katolicyzmu Polaków jest ich zeszmacenie się i budka z piwem, mówi zatrważające głupstwa
W dyskusji o Kościele, przeprowadzonej na łamach „Dziennika”, Jan Rokita wypowiedział następujące zdanie o Polakach: „Jeśli ten naród zostałby wyzuty z więzi religijnych, stałby się dramatycznie gorszy, krótko mówiąc, zeszmaciłby się na skalę masową w krótkim czasie”. Bo Polacy, tłumaczy dalej Rokita, to nie to, co Francuzi ze swoją edukacją i debatami, Niemcy z posłuszeństwem czy Anglicy ze wspólnotowym obyczajem. W przyzwoitości trzymają ich tylko więzy religijne. Rokita dopowiada: „W Polsce alternatywą dla katolicyzmu może być tylko nihilizm spod budki z piwem”.

Zwolennicy Rokity powiedzieliby zapewne, że taki już on jest, skłonny do ryzykownych metafor i bezkompromisowy, że to tylko szarża intelektualisty. Ale waga tych stwierdzeń skłania do tego, aby potraktować je poważnie. Zawsze przypuszczałem, że konserwatyści tacy jak Rokita może w coś wierzą, ale nie w ludzi. Konserwują tradycję tylko dlatego, że są przekonani, iż ludzie nie potrafią wymyśleć czegoś lepszego i mądrzejszego – należy zatem trzymać ich pod kontrolą.

Rokita twierdząc, że alternatywą dla katolicyzmu Polaków jest ich zeszmacenie się i budka z piwem, mówi zatrważające głupstwa, obraźliwe dla niewierzących i tych wierzących, którzy nie utożsamiają się z radiomaryjną wersją katolicyzmu. Dobrze, że Rokita nie jest już politykiem, nie podzielam żalów po nim. Nie chciałbym być nigdy rządzony przez ojca Rokitę.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj