szukaj
Puste "pomiędzy"
Polacy są pasażerami na gapę w swoim kraju.

  • DEBATA: Dumania narodowe - Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem – oświadczył w programie Tomasza Lisa poseł Ryszard Czarnecki. Ale czy wszyscy Polacy są dumni, że reprezentuje ich Czarnecki? - pyta Adam Szostkiewicz

Jestem w Brukseli. Wysiadam z autobusu wiozącego mnie z lotniska, plac Schumana, pierwsze słowa jakie słyszę to gromkie „k.... gdzie leziesz!" Na szczęście nie skierowane do mnie. Mówię po francusku, nikt nie wie że jestem Polką i dobrze. Jestem w Holandii, znajomy Polak z opowiada, jak się wzbogacił na pracy, ale przede wszystkim na omijaniu przepisów podatkowych. Jest z tego dumny. Na razie nie zamierza wracać, bo po co? Jestem na debacie w Berlinie. Rozmawiam z niemieckim socjologiem o narodowych stereotypach i pluralizmie kulturowym. Chwalę Polaków, bo w ostatnich badaniach J. Czapińskiego („Diagnoza społeczna") okazało się, że Polacy są szczęśliwym narodem. „Eksportujemy więc wam szczęśliwych obywateli", mówię, ale ten pyta mnie, dlaczego ci szczęśliwi obywatele są w Niemczech „pasażerami na gapę". Siedzą tu przez całe lata, zarabiają i niczego od siebie nie dają. Nie włączają się w działania wspólnotowe, nie budują kapitału społecznego twierdząc, że ich ojczyzna i zobowiązania są gdzie indziej, w kraju. Ale tam jeżdżą rzadko i też niczego nie budują.

Nie wiem czy bycie „pasażerem na gapę" jest właściwym określeniem dla Polaków za granicą, ale z pewnością jest ono dobre w odniesieniu do Polaków w kraju. Jakoś pasożytujemy na tym kraju, nie budując jego wspólnotowej tożsamości. Nie zapełniamy niemal w ogóle tej sfery która jest „pomiędzy"; pomiędzy domem a pracą, pomiędzy rodziną a Kościołem, pomiędzy nami, którzy są „ofiarami" a „onymi", którzy rządzą. Nikt nas zresztą tego nie uczy. A najmniej politycy. Wylewamy wieczne pretensje, że jest coraz gorzej, że wszyscy kradną, że nic się nie zmieni, że wszędzie cynizm, relatywizm i poruta. I z czego tu być dumnym?! Z historii? Mimo że polska szkoła niemało się napracowała, by uwięzić sens bycia Polakiem w ciągu nieudanych powstań, mało kto rzeczywiście czerpie z nich dumę. W ogóle budowanie dumy narodowej na historii jest ryzykownym przedsięwzięciem. Bo jak się ma samych nieudaczników, to trudno się z tego cieszyć, a jak się ma samych zwycięzców, to trochę nie wypada, zwłaszcza w świetle dzisiejszych rozważań o winie i odpowiedzialności (za kolonializm, imperializm, ekspansywizm).

Można być oczywiście dumnym z historii najnowszej. Solidarność i okrągły stół. To było coś! No ale jakże skutecznie to opluto i zmieniono w „układ". W nauce polskiej nic wielkiego się nie dzieje, w technologii - do tyłu (prócz autobusów Solaris, nie mamy chyba niczego co by się przebiło do Europy). Poziom kultury osobistej i politycznej Polaków jest niesłychanie niski, i mimo tysięcy godzin spędzonych na lekcjach katechezy i niedzielnych mszach - poziom moralny bynajmniej też nie zwyżkuje. Duma z Tatr, Mazur czy Kujaw - umiarkowana, bo choć to co własne to piękne, ale jak pojechać gdzieś dalej, ot choćby do Francji, to to, co obce jeszcze piękniejsze. Trudno tu o solidny fundament dumy narodowej, a polityczna propaganda, którą uprawia prawica jeszcze bardziej ten fundament osłabia, sprowadzając wszystko do rytualnych i nudnych deklaracji, których, jeśli ktoś nie podejmuje - staje się „obcym".

Nie chce być jednak przedstawicielką Polski narzekającej i powiem, że jestem dumna z młodego pokolenia, zwłaszcza tego uniwersyteckiego, ze studentów, z młodych kobiet, z kobiet w ogóle, bo aktywne, przedsiębiorcze, wykształcone. I wszystko „ciągną". Polska jest kobietą. Tylko jeszcze tego nie wie, a na pewno nie ceni.

 


Czy i jak można dziś być dumnym z Polski? Przeczytaj także opinię Tomasza Wołka i weź udział w debacie!

 


W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj