Co z tą Kotką
Aktorka w poprzednich wyborach została przez PO cynicznie oszukana, a teraz dodatkowo pobita. Co ma do tego Białoruś?

W kraju trwają powyborcze niepokoje i rozrachunki, niestety zdarzają się także przypadki fizycznego rewanżu rządzących na zwolennikach największej partii opozycyjnej. Najbardziej bulwersujący jest przykład aktorki Anny Cugier-Kotki, która w poprzednich wyborach została przez PO cynicznie oszukana, a teraz dodatkowo pobita.
Napastników na razie nie ujęto, ale prezes Kaczyński rozwiewa złudzenia, że mieliśmy do czynienia ze zdarzeniem przypadkowym i nie kryje, że w grę wchodzi robota na zlecenie. Ponieważ do zdarzenia doszło na dzień przed wyborami, nasuwa się podejrzenie, że był to kolejny element brutalnej antypisowskiej kampanii negatywnej, a przy okazji złamanie ciszy wyborczej. Na to, że chodziło o polityczną dintojrę wskazuje zresztą fakt, że sprawcy byli nieznani, nie zostawili żadnych śladów na miejscu zbrodni, a po akcji zbiegli w niewiadomym kierunku.

O stanie napadniętej aktorki najlepiej świadczy to, że zajście zgłosiła na numer alarmowy sześć godzin po fakcie, a następnie odmówiła składania zeznań tłumacząc, że jest zmęczona. Prawdopodobnie zmęczeniu należy przypisać to, że nie pamięta ilu było napastników i ile razy została przez nich kopnięta. Policja ma nadzieję, że kiedy zmęczenie minie, pani Cugier-Kotka złoży zeznania, co umożliwi wszczęcie śledztwa i ujęcie członków bojówki.

Mocno zmęczony musi być również prezes Kaczyński, który komentując zajście z udziałem Anny Cugier-Kotki, przyznał, że „Polska maszeruje w stronę Białorusi". Stanowisko rządu Białorusi w tej sprawie nie jest jeszcze znane.


Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj