szukaj
Świadectwo niedojrzałości
Są wstępne wyniki matur: porażkę poniósł co piąty zdający.

Centralna Komisja Egzaminacyjna ogłosiła właśnie wstępne wyniki tegorocznej matury. Są one łudząco podobne do ubiegłorocznych, więc i wnioski będą się pewnie powtarzać. Porażkę poniósł co piąty zdający, to znaczy, że z któregoś z przedmiotów nie udało mu się zdobyć 30 proc. punktów. Słabo, jeszcze marniej niż w ubiegłym roku wypadły licea profilowane - 39 proc. porażek (poprzednio 37 proc). W technikach też nie najlepiej - co trzeci absolwent przepadł. A już najgorzej radzą sobie absolwenci liceów i techników uzupełniających, gdzie - góra - 30-40 proc. uczniów maturę zdaje.

Widać więc wyraźnie, że licea ogólnokształcące z wynikiem „90 proc. sukcesów" dystansują wszystkie inne typy szkół. Zwłaszcza w ogólniakach wyraźnie rysuje się kolejny interesujący podział: znacznie lepiej wypada z reguły matura na trudniejszym poziomie rozszerzonym (są, oczywiście, wyjątki - w tym roku np. historia). Wariant rozszerzony wybierają ambitniejsi uczniowie z myślą o konkretnym kierunku studiów; wariant podstawowy młodzi zdają raczej na zasadzie zaliczyć - zapomnieć.

Jak co roku wręcz imponująco na tle innych przedmiotów wypadły języki obce, gdzie średni wynik niekiedy sięga prawie 80 proc. (rosyjski rozszerzony).
Generalnie średnia z poszczególnych przedmiotów waha się między 42 - 65 proc. Na tym tle niepokoi informatyka. W wariancie rozszerzonym przeciętny wynik to 35 proc. możliwych do zdobycia punktów. Bardzo mało uczniów wybrało ten przedmiot do zdawania: trochę ponad 2 tys. spośród 426 tys. maturzystów.

Znacznie większą popularnością od wszelkich przedmiotów ścisłych cieszy się wiedza o społeczeństwie: prawie 115 tys. zdających. To może znaczyć, że znów oblężone będą kierunki studiów odradzane dziś stanowczo przez analityków rynku pracy, np. niezwykle modna politologia. Natomiast z chętnymi na polecane kierunki inżynierskie i informatyczne będzie kłopot.

Matematykę, która wkrótce ma wrócić jako maturalny przedmiot obowiązkowy, w tym roku - jeszcze z własnej woli - zdawało nieco ponad 75 tys. maturzystów. Na poziomie podstawowym co piąty oblał.

W ubiegłych latach matura „po nowemu" budziła sporo zastrzeżeń. Głównie z krytyką spotykał się klucz stosowany do oceny testów z języka polskiego. Teraz wydaje się, że dojrzewa nowe pytanie: czy pozostawić aż taką dowolność przy wyborze przedmiotów do zdawania? Standardowo wybierany zestaw maturalny potem bardzo ogranicza możliwości zmiany kierunku wykształcenia. (Co prawda każdy ma możliwość zdawania wybranego przedmiotu jeszcze przez 5 kolejnych lat i 30 tys. osób skorzystało z tego prawa w tym roku, ale tu wyniki wypadają marniej niż przy zdawaniu z biegu, od razu po skończeniu szkoły).

W każdym razie coraz powszechniej słychać opinię, że maturzyści są zbyt młodymi ludźmi, by dojrzale dokonywać wyboru ważącego na całym życiu. Ta refleksja towarzyszy też dyskusji nad reformą szkolnictwa wyższego. Bo choć mamy ponad 2 mln studentów, to kryzys boleśnie pokazuje, że większość z nich chybiła z wyborem; studiują kierunki ekonomiczne, społeczne, pedagogiczne, gdzie z pracą będzie coraz ciężej, jeśli po prostu nie beznadziejnie. Choć więc wypada się cieszyć z faktu, że zdecydowana większość tegorocznych maturzystów zdobyła przepustkę na studia i co najmniej połowa coś będzie studiować, to jednak nie do końca o taki boom edukacyjny chodziło.


Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj