szukaj
Twórcy jednak za Farfałem
Konsultacje ws. ustawy medialnej: może dowartościowują różne środowiska producenckie i twórcze, zainteresowane tym, aby media publiczne miały jak najwięcej pieniędzy, ale nie przybliżają nas do powstania żadnej rozsądnej ustawy.

Prezydent na pewno nie podpisze ustawy o świadczeniu i finansowaniu usług medialnych. Nie wiadomo, czy przyjmie sprawozdanie KRRiT. Po spotkaniu Lecha Kaczyńskiego z przedstawicielami środowisk twórczych i kościelnych wiemy tyle samo, co przed spotkaniem. Zebrani u prezydenta, dobierani zresztą wedle klucza - kto przeciwnikiem tej ustawy, ten godzien radzić prezydentowi - co jak na środowiskowe konsultacje jest zdarzeniem dość osobliwym, nie powiedzieli niczego, czego nie mówili wcześniej. Powtórzyli więc, że ustawa jest zła i trzeba ją wyrzucić, prezydent natomiast, aby uratować media publiczne przed zagładą nie powinien przyjmować sprawozdania KRRiT, co doprowadzi do zmian. Jakoś twórcy nie pomyśleli, że w ten sposób utrwalają najpierw władzę prezesa Farfała, przeciwko któremu tak protestują (akurat tego dnia KRS potwierdził, że to on pełni obowiązki prezesa TVP), a także utrwalają bałagan, jaki pozostał po rządach PiS.  KOdrzucenie sprawozdania przedłuża tylko istniejący pat i w gruncie rzeczy nie jest żadnym wyjściem. Projekt nowej ustawy ma podobno powstać pod auspicjami prezydenta. W ten sposób powstała już jedna ustawa, skutkiem której było wyrzucenie jednak pluralistycznej KRRiT oraz największy dotychczas polityczny skok na media dokonany przez koalicję PiS - Samoobrona - LPR. Tak więc akurat w sprawie mediów prezydent nie jest poza podejrzeniami, czego zapraszani na kolejne „konsultacje" jakoś uprzejmie nie zauważają.

Te pozorne konsultacje może dowartościowują różne środowiska producenckie i twórcze, zainteresowane tym, aby media publiczne miały jak najwięcej pieniędzy, ale nie przybliżają nas do powstania żadnej rozsądnej ustawy, rzeczywiście reformującej, czy wręcz odbudowującej media publiczne. Pod patronatem prezydenta miały postać już różne ustawy, na przykład reformujące służbę zdrowia i jakoś nie powstały. Więc zapewne i medialnej nie będzie, chyba, że prezydent zechce firmować projekt producencki, mający wyraźne lobbystyczne znamiona.

Zgromadzenie było potrzebne prezydentowi jako alibi i listek figowy do negatywnej decyzji, bowiem ewentualnie skuteczne weto lub Trybunał Konstytucyjny są w gruncie rzeczy obojętne dla sprawy. Trybunał jest wygodniejszy tylko dla SLD, który unika w ten sposób konieczności podjęcia trudniejszej decyzji, czy prezydenta raz jeszcze popierać, czy jednak tym razem spróbować coś w mediach zmienić. Najlepiej oczywiście byłoby, gdyby prezydent ustawę podpisał, która wcale nie jest taka zła, podobnie jak nie była zła ustawa, która przepadła wcześniej. Gdyby prezydent podpisał politycy wreszcie poddani byliby próbie, czy rzeczywiście chcą odpolitycznienia mediów. Łatwo byłoby to sprawdzić już przy powoływaniu nowej KRRiT. Na razie jesteśmy na etapie coraz większego upolityczniania całej sprawy, do czego rękę przykładają już prawie wszyscy, łącznie ze środowiskami twórczymi, producenckimi i Episkopatem.

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj