Wizji nie widać
Na zadawane w ostatnim czasie pytanie, kto naprawdę rządzi na Woronicza, najczęściej padała odpowiedź: na pewno nie zdrowy rozsądek.
Z medialnych wydarzeń ubiegłego tygodnia największe wrażenie zrobił świergot ptaszków w strajkującym II Programie Polskiego Radia. Tymczasem w TVP nadal słychać ludzkie głosy, choć nie zawsze miłe dla ucha. Ponadto mamy – jak zawsze w porze wakacji – powtórkę z rozrywki, czyli serię seriali z czasów znienawidzonego PRL. A nad tym wszystkim trzech prezesów, do których ma dołączyć kurator. Kiedy minister skarbu ogłaszał, że kuratora wyznaczy sąd rodzinny, wydawało się, że się przejęzyczył, ale nie, wszystko odbywa się zgodnie z procedurą – telewizja publiczna naprawdę potrzebuje troskliwej opieki.

Na zadawane w ostatnim czasie pytanie, kto naprawdę rządzi na Woronicza, najczęściej padała odpowiedź: na pewno nie zdrowy rozsądek. Kto jest sprawcą ostatniego zamieszania? Nieznany bliżej obywatel Radosław Potrzeszcz, który z prywatnej rekomendacji pana Borysiuka (d. Samoobrona) wszedł do rady nadzorczej. Choć tak naprawdę wszystko jedno, czy p.o. prezesa będzie pan Farfał czy pan Siwek (sąd mu odmówił, ale wybrać go może nowa rada). TVP znalazła się w rękach niekompetentnych, przypadkowych osób, ponieważ wymyślony na początku lat 90. system przestał działać. Kto jeszcze pamięta, że do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji miały być powoływane medialne autorytety?

Teraz komentatorzy zarzucają Platformie Obywatelskiej, że zbyt długo przyglądała się biernie katastrofie. Może to i prawda, ale nie całkiem bezsensowne są podejrzenia, że politycy PO celowo zwlekali, by doczekać chwili, aż opinia publiczna da im przyzwolenie na zaproponowanie gruntownych rozwiązań. Bulwersujące wydarzenia ostatnich miesięcy odczarowały TVP, o której zwykło się mówić z patosem, traktując ją niczym najcenniejszy skarb narodowy. Jak mają się jednak powtarzane z namaszczeniem (także na spotkaniu „przedstawicieli mediów” u prezydenta) zaklęcia „misja”, „wyższa kultura”, „służba społeczna” do tego, co widać na ekranie. Albo zapewnienia kolejnych szefów o kulcie niezależności do ich nieskrywanej nawet aktywności politycznej? Dziś już na te pięknie brzmiące hasła trudno kogokolwiek nabrać. Nie ma misji, nie widać wizji. Jest zwyczajna, źle zarządzana telewizja, którą trzeba by zbudować od początku. Zadając parę pytań: co, po co, dla kogo i za ile?

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj