Tajny kandydat
Janusz Kochanowski, którego prezydenckie ambicje nie są tajemnicą, nie znalazł się w nawet jednym sondażu. Zwracamy więc uwagę firm badawczych: pamiętajcie o rzeczniku, bo nas zamęczy oryginalnymi pomysłami.

Do grupy obrońców abonamentu dołączył rzecznik praw obywatelskich, który domaga się wypracowania skutecznych sposobów jego ściągania. Wydawać by się mogło, że RPO powinien raczej bronić obywateli przed daninami nakładanymi przez państwo, ale dr Janusz Kochanowski jest rzecznikiem niestandardowym. Uważa na przykład, że tylko podatek liniowy jest sprawiedliwy, i skarży do Trybunału Konstytucyjnego podatki progresywne, kwestionuje też KRUS, ale jednocześnie domaga się, abyśmy wszyscy płacili abonament. Działa więc zdecydowanie w sferze, która jest domeną władzy wykonawczej i rządu.

W ostatnim czasie RPO błyszczy zresztą na wielu polach – nie podoba mu się występ Madonny 15 sierpnia w Warszawie, podobałoby mu się natomiast, aby osoby kandydujące do parlamentu przedstawiały zaświadczenia lekarskie o stanie swego zdrowia psychicznego, co jest zresztą pomysłem interesującym. Rzecznik nie tylko kieruje wnioski (wiele zresztą bardzo trafnych) do TK, chętnie sięga po sprawy, które są nośne medialnie i mogą przysporzyć popularności. Nawet jeśli z prawami obywatelskimi mają luźny związek.

Smutna prawda jest bowiem taka, że w porównaniu ze swoimi poprzednikami dr Kochanowski publicznie istnieje w sposób ograniczony i rola RPO od czasu, gdy on ją pełni, jakoś w społecznej świadomości zmalała. Profesorowie Tadeusz Zieliński czy Andrzej Zoll byli nawet rozpatrywani jako kandydaci do urzędu prezydenta, a dr Janusz Kochanowski, którego prezydenckie ambicje nie są żadną tajemnicą, nie znalazł się w nawet jednym sondażu. A podobno kandydatów brak. Zwracamy więc uwagę firm badawczych: pamiętajcie o rzeczniku, bo nas zamęczy oryginalnymi pomysłami.

  

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj