szukaj
PiS dało więcej, SLD sprzedał się drogo
Sytuacja w mediach publicznych: Koalicja PiS - SLD, której przewodzi Tomasz Borysiuk, dawniej Samoobrona, a dziś być może SLD, stała się faktem.

Po prezydenckim wecie do ustawy medialnej scenariusz był łatwy do przewidzenia. Sojuszowi Lewicy Demokratycznej obecna KRRiT, której sprawozdanie odrzuci na obecnym posiedzeniu Senat, szybko wybrała rady nadzorcze TVP i Polskiego Radia. Koalicja PiS - SLD, której przewodzi Tomasz Borysiuk, dawniej Samoobrona, a dziś być może SLD, stała się faktem. PiS miał Grzegorzowi Napieralskiemu więcej do zaoferowania niż PO i szef SLD wybrał zyski spore i pewne niż niepewne próby odrzucania weta i układanie się o stanowiska z niechętną PO. PiS było „na musie", jeżeli chciało uchronić część swoich wpływów w mediach i dlatego rozdawało raczej szczodrze. Nawet, jeżeli minister skarbu będzie zwlekał z wyznaczeniem swojego przedstawiciela nie ma to większego znaczenia, da tylko oponentom argument, że popiera „byłego neonazistę Piotra Farfała", jak przyjęło się potocznie określać obecnego p.o. prezesa TVP.

Wybranych obecnie rad nadzorczych nie można lekceważyć. Nie składają się one wyłącznie z partyjnych funkcjonariuszy. Jest w tych gronach sporo ludzi kompetentnych, znających się na mediach, na działalności spółek. Rekomendacje Roberta Kwiatkowskiego czy Włodzimierza Czarzastego mogą politycznie brzydzić, ale pod względem fachowym są zupełnie niezłe, gorzej z rekomendacjami PiS. Od dawna wiadomo, że ta partia ma głównie apetyt na media, gorzej z fachowcami. Nie byłoby niczego dziwnego, gdyby te składy wybrały zupełnie przyzwoite, nie związane bezpośrednio z żadnymi partiami zarządy mediów publicznych. To nie będą władze nastawione na żadną wielką reformę, ale być może na sprawniejsze zarządzanie. Jeżeli zrobią coś więcej, zwłaszcza, że Piotr Farfal zwolnieniami bardzo oczyścił przedpole, będzie już ich chwałą.

PO przegrała więc kolejną odsłonę boju o media publiczne, w których wcale nie chodziło o polityczny skok na media rządzącej koalicji, bardziej o ich ograniczenie, jednak bez wyraźnego pomysłu, jak je ostatecznie przekształcać. Okazała się za mało sprytna, gdyż w grze o media zawsze najbardziej liczył się polityczny spryt. Teraz nie będzie już żadnych środowiskowych protestów, twórców przestanie razić prezes Farfał, bo zapewne nowy zarząd zagwarantuje interesy producentów i w miarę możliwości innych bywalców prezydenckiego pałacu. Nie będzie więc już kolejnych narad u prezydenta, nie ma zresztą powodu, by prezydent odrzucał sprawozdanie KRRiT, skoro ta działa tak sprawnie. Interesy PiS i SLD są zabezpieczone. W mediach rządzi opozycja. Jeszcze niedawno Sojusz walczył z państwem PiS, obecnie dzielnie i z sukcesem wpisuje się w jego resztówki. Gdy jest interes do zrobienia, dlaczego go nie zrobić? Zdolności koalicyjne PiS zdecydowanie rosną nawet, jeśli czeka nas jeszcze kilka prawnych potyczek. Minister powinien więc szybko wysunąć swojego przedstawiciela i nie dawać argumentu, że czyni obstrukcję. Ta gra najwyraźniej już się kończy. Jeśli koalicja ma pomysł na inną, niech go wreszcie pokaże.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj