Losy in vitro niepewne
Platforma Obywatelska zgłosi dwa własne, konkurencyjne projekty ustawy. To źle wróży jej przyszłości na Wiejskiej.

Platforma Obywatelska po prawie dwóch latach hamletyzowania wysyła marszałkowi Sejmu swoje projekty. Za dwa tygodnie, podczas kolejnego posiedzenia, Sejm zdecyduje o ich losach.

Głosowanych będzie w sumie aż pięć projektów: dwa konkurencyjne z partii Donalda Tuska, po jednym posłów lewicowych, PiS i społecznego komitetu "Contra in vitro". Jakie mogą być ich losy? Lewicowy jako za bardzo liberalny zostanie pewnie odrzucony. Podobnie PiS-owski, firmowany przez posła Bolesława Piechę, oraz społeczny, bo oba są z kolei zbyt restrykcyjne (faktycznie zakazują stosowania in vitro).Na stole zostaną więc propozycje PO - Jarosława Gowina i Małgorzaty Kidawy - Błońskiej. To one trafią do komisji zdrowia, którą czeka karkołomne zadanie - skleić oba projekty. Czyli zrobić coś, co samym posłom PO nie udało się przez długie miesiące.

Władze Platformy godząc się na takie rozwiązanie pozbyły się tykającej bomby. Raz ze strachu przed konfliktem w partii, który mógłby rozsadzić ją od wewnątrz. Dwa - z obawy przed reakcją Kościoła (nawet ten "łagiewnicki" jest zdecydowanie przeciwny sztucznemu zapłodnieniu). Oficjalnie przedstawiciele PO twierdzą, że nie udało się nakłonić obu stron do porozumienia - zbyt duże dzielą je różnice. Podstawowa polega na mrożeniu zarodków. W przeciwieństwie do Kidawy-Błońskiej, Gowin chce tego zakazać. To wpłynie na sposób wykonywania zabiegu in vitro, bo oznacza, że jeśli pierwsze próba się nie powiedzie, kobietę czekają dodatkowe cierpienia (punkcja jajników) i koszty. Gowin chce również odebrać możliwość stosowania in vitro w przypadku par, które nie mają ślubu, co ociera się o naruszenie praw człowieka.

Zgoda na przesłanie Sejmowi dwóch projektów ustawy to jednak porażka Platformy. I kolejny dowód na to, że brak w tej partii zdecydowania. Bo do starcia wewnątrz klubu i tak dojdzie - tyle że podczas prac w komisji (wywołają go posłowie PiS i Lewicy, którzy nie przegapią takiej okazji, by poróżnić Platformę).

Ale zagrożenie jest poważniejsze. Brak porozumienia wśród posłów PO - przy jednoczesnym, niepohamowanym zgłaszaniu poprawek przez opozycję - grozi powstaniem prawnego potworka, który de facto wprowadzi zakaz stosowania sztucznego zapłodnienia w Polsce. Może więc lepiej dać sobie spokój z tą ustawą? Niech już będzie tak jak jest.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj