szukaj
Dlaczego policjanci biesiadowali z biznesmenami
Zabawa z policją
Po naszym artykule „Policyjne Związki' („P' - nr 36/09) wybuchła burza, nawet PiS zorganizowało konferencję prasową, na której domagało się wyjaśnienia, kto odpowiada za wspólne biesiadowanie generałów policji i biznesmenów. Z próbami politycznego wykorzystania opisanego przez nas skandalu, nie mamy nic wspólnego.

Nas interesuje przede wszystkim ujawnienie prawdy. Liczyliśmy, że policyjnym decydentom także będzie na tym zależeć. Ale komunikaty płynące z KGP sugerują, że tak nie jest. Próbuje się sprawę zbagatelizować i - takie odnosimy wrażenie - zamieść ją pod dywan.

Skupiono się nad problemem, czy opisany przez nas Chińczyk Han Baohua, dyrektor spółki GD Poland zarządzającej halami targowymi w Wólce Kosowskiej, jest przestępcą, jak rzekomo mieliśmy sugerować. Mariusz Sokołowski, rzecznik KGP, oznajmił w TVN 24, że Baohua to uczciwy biznesmen, nie ciążą na nim żadne zarzuty i zarzucił naszej publikacji nierzetelność. Otóż nie napisaliśmy, że Han Baohua to przestępca. Stwierdziliśmy jedynie, że biznesmen działający we wrażliwym obszarze gospodarczym, w miejscu którym interesuje się policja (sprawdza, czy sprzedawany tam towar nie pochodzi z przemytu), może zabiegać o życzliwość policyjnych dowódców. Niedopuszczalne jest, aby ci dowódcy bankietowali razem z takim biznesmenem. Nie powinni pić drinków w ogóle z żadnym przedsiębiorcą, bo takie zachowanie uznawane jest za korupcyjne.

Już wskazano odpowiedzialnych za udział Chińczyka w policyjnej imprezie. To NSZZP przy Komendzie Stołecznej był organizatorem pikniku i to ten właśnie związek zaprosił Hana Baohua, który udziela się w sekcji turystyczno-krajoznawczej związku. Rzecznik Sokołowski poinformował nas, że ustalono nawet osobę, która osobiście zaprosiła Chińczyka. - To jeden z policjantów działających w związku zawodowym, ale nazwiska na razie nie ujawnię - oświadczył. Według policji, właściwie nic wielkiego się nie stało.

***

A jednak stało się coś niedobrego. Doszło do skandalicznej sytuacji, bo jak inaczej określić próbę skompromitowania policyjnych generałów. Pojawił się wśród nich chiński biznesmen, który mógł przecież wykorzystać tę  sytuacje dla odniesienia osobistej korzyści. Wystarczy, że zrobił sobie zdjęcie w otoczeniu kadry dowódczej polskiej policji. Potem taka fotka może już być używana przez niego jako argument w negocjacjach handlowych, czy podczas uśmierzania buntów dzierżawców boksów z hal targowych Chińskiego Centrum w Wólce Kosowskiej. Ostatni duży bunt miał miejsce w lutym 2009 r. Wietnamscy, chińscy i polscy kupcy burzyli się wtedy przeciwko podnoszeniu czynszów przez spółkę GD Poland. Niektórym grożono wówczas interwencją policji.

Według naszych informacji Han Baohua zaczął udzielać się w sekcji krajoznawczej NSZZP przy Komendzie Stołecznej Policji właśnie w lutym. Do tej działalności miał go zaprosić Jerzy Owsik, policyjny emeryt, były wicekomendant na warszawskim Mokotowie.

Z policji odszedł w warunkach skandalu, zarzucano mu nieprawidłowości w policyjnych statystykach. Działał już wówczas w związku zawodowym. Po objęciu funkcji komendanta stołecznego przez Adama Mularza (też w swoim czasie odesłanego na emeryturę, a potem przywróconego do pracy), Jerzy Owsik został w KSP zatrudniony jako pracownik cywilny. W gabinecie komendanta zajmuje się problematyką komunikacji wewnętrznej, m. in. wydaje biuletyn dla policjantów i prowadzi szkolenia dla pracowników. Jednocześnie, jak wynika z KRS, zasiada w radach nadzorczych SKOK Mazowsze  i SKOK Nike. Jest też członkiem władz związkowych, udziela się m. in. w sekcji krajoznawczej. Według naszych informatorów to właśnie Jerzy Owsik jeszcze jako szef wydziału prewencji Komendy Rejonowej na Woli organizował pikniki dla policjantów. Teraz to on miał aktywnie uczestniczyć przy organizacji pikniku z okazji święta policji, podczas którego wspólnie bawili się generałowie i biznesmeni. Zarejestrowaliśmy kamerą scenę, kiedy pracownik cywilny KSP pan Jerzy Owsik wydaje polecenia funkcjonariuszom policji sprawdzającym zaproszenia. Do końca nie jest jasne, czy robił to z ramienia związku zawodowego, czy komendanta stołecznego.

Granica między działalnością związkową , a policyjną jest w KSP dość płynna. Związek ma swoją siedzibę w trzech pokojach tuż obok gabinetu komendanta stołecznego. Na terenie komendy związkowcy nie tylko dbają o interesy pracownicze, ale też prowadzą bogatą działalność biznesową. Opisaliśmy to w reportażu „Biznesmeni z komendy" (Bianka Mikołajewska „P" - 31/08). Związkowy biznes to SKOK Nike, Polskie Towarzystwo Edukacji Ekonomicznej i Bezpieczeństwa w Biznesie, Fundacja Wsparcia Policjantów, dwie spółki Towarzystwa Budownictwa Społecznego, spółka Mampol i spółka Multi-Monety. Niewątpliwie do siedziby związku na terenie komendy wpadają kontrahenci biznesowi, aby ubijać interesy. A wszystko w bezpośrednim sąsiedztwie strategicznego gabinetu komendanta.

Chińczyk Han Baohua udziela się w związkowym klubie „Tylko dla Orłów". Na stronie internetowej tego klubu krajoznawczego umieszczono m. in. relację z imprezy turystycznej zorganizowanej w Zakopanem w lutym 2009 r. Na zdjęciach z Zakopanego uwieczniono pozostających bez wątpienia w bliskiej komitywie Hana Baohua i Jerzego Owsika, a w tle widać czynnych (chociaż wówczas w cywilnych ubraniach) funkcjonariuszy policji podległych komendantowi stołecznemu.

***

Według naszych informatorów piknik w Muzeum Gazownictwa był kosztowną imprezą. Wynajęto sale muzealne i teren przed budynkiem, a gościom zapewniono catering z renomowanej restauracji. Składki po 20 zł od policjanta i 30 zł od osób cywilnych (nie wszyscy zapłacili) nie mogły pokryć wystawnego wyszynku. Potrzebni byli sponsorzy. Nasi informatorzy twierdzą, że teraz odbywa się załatwianie faktur z datami wstecznymi, którymi można by rozliczyć się przynajmniej z części kosztów imprezy. Padają konkretne nazwiska i funkcje policjantów, którym wyznaczono takie zadania. Biuro prasowe PGNiG (na terenie tej spółki skarbu państwa odbywał się piknik), do dzisiaj nie było łaskawe odpowiedzieć na nasze pytanie, kto zapłacił za imprezę i ile to kosztowało? Uzyskaliśmy jedynie informację, że o wynajem Muzeum Gazownictwa - wbrew wersji lansowanej przez KGP - zwrócił się nie związek zawodowy policjantów, ale osobiście komendant stołeczny. Policyjni decydenci nie wyjaśnili nam na jakiej podstawie wykorzystano podczas prywatnej imprezy policjantów na służbie i radiowozy policyjne. Tłumaczenia, że to byli po prostu uczestnicy pikniku, którzy nie zdążyli przebrać się w cywilne ubrania, należy włożyć między bajki. Film jaki nakręciliśmy (puszczony w TVN 24) ujawnia ich prawdziwą rolę. Sprawdzali zaproszenia, obsługiwali szlaban. Jeden z funkcjonariuszy miał nawet na wyposażeniu pałkę gumową. Z takim narzędziem nikt nie bankietuje. A w takim razie, doszło do kolejnego nadużycia, wykorzystano do obsługi pikniku policjantów opłacanych z pieniędzy podatników.

To policja, a nie dziennikarze ma wszelkie narzędzia, aby sprawdzić wszystkie wspomniane okoliczności, a przede wszystkim, kto sponsorował bankiet i czy ten fakt nie miał podłoża korupcyjnego. Powinna też dowiedzieć się, po co zaproszono chińskiego gościa. Należy do tej sprawy podejść z całą powagą, bo policja powinna być transparentna i pozostawać poza podejrzeniami. Próba zbagatelizowania incydentu oznacza, że komuś zależy na ukryciu prawdy.


 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj