Zamieszanie z wyborem władz TVP
Przestroga
Media publiczne: Dwie osoby, które próbowały zachować się spokojnie i profesjonalnie, przegrały z polityczną gorączką, emocjami i pospiesznym biegiem po partyjne łupy.

Prof. Ewa Nowińska zrezygnowała z zasiadania w radzie nadzorczej TVP, a prof. Ryszard Markiewicz w analogicznym gremium Polskiego Radia. Byli przedstawicielami ministra skarbu, o co zresztą się nie ubiegali. Zostali rekomendowani przez Konferencję Rektorów Polskich. Mają własne naukowe pozycje, dorobek, środowiskowe uznanie i przygotowanie do pełnienia funkcji w radach nadzorczych mediów publicznych. Ich kompetencji nikt nie kwestionował do czasu, aż prof. Ewa Nowińska postanowiła zapoznać się z dokumentami, jakimi p.o. prezesa TVP Piotr Farfał szermował, by nie dopuścić do zebrania się rady.

Profesor zamierzała ocenić jego działalność i nie chciała obradować na dziedzińcu telewizji w obstawie mediów lub w jakiejś kancelarii prawnej. Uznała, że media publiczne to jednak sprawa poważna i coś członkom rady nadzorczej przystoi, a coś jednak nie. Za to została okrzyknięta nieomal sługuską ministra skarbu, wykonującą partyjne polecenia i utrzymującą przy władzy w TVP neofaszystę. Prof. Markiewicz próbował się dowiedzieć, dlaczego na pierwszym posiedzeniu dotychczasowy tymczasowy zarząd bez żadnej oceny się odwołuje, a nowy, też tymczasowy, powołuje. My ich znamy – powiedzieli mu pozostali członkowie rady i zrobili swoje.

Dwie osoby, które próbowały zachować się spokojnie i profesjonalnie, przegrały z polityczną gorączką, emocjami i pospiesznym biegiem po partyjne łupy. Zostały zadeptane przez tych, których kiedyś Andrzej Celiński nazwał „spoconymi mężczyznami biegnącymi po władzę”. Na których tym razem przyjaźnie spoglądały media, bo przecież to był bieg, by obalić faszystę, co stało się narodowym obowiązkiem. Biegnących po władzę nikt nie pytał, kto im daje instrukcje, jakie mają kompetencje. I nikt już nie pamięta, że pierwotnymi ojcami chrzestnymi tego układu byli pan prezydent i pan prezes PiS, którzy z mediami się nie patyczkowali, a Farfał ze swoją paskudną przeszłością im nie przeszkadzał.

Kto dziś rządzi w telewizji, nie wiadomo. Być może ten, kto wynajmie lepszą firmę prawniczą i ochroniarską. Los Nowińskiej i Markiewicza pokazuje jednak, że nie ma co myśleć o apolitycznych gremiach, autorytetach, osobach niezależnych w mediach publicznych. Nie ma na nie zapotrzebowania. Mediami publicznymi rządzi tylko i wyłącznie polityka. Powinno to być ostrzeżeniem dla tych wszystkich ludzi dobrej woli, którzy uważają, że mogą coś zmienić. Tu wszystko jest podzielone, rozdane i tylko dla szerszej publiczności nie jest jeszcze jasne, gdzie i jaka kasa jest do wzięcia.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj