Żeromszczyzna

POLITYKA zaproponowała ongiś ranking, czy bardziej po polsku – głosowanie, na najwybitniejszych pisarzy polskich XX w. Wziąłem udział w plebiscycie, głosując na Stefana Żeromskiego, za co niemiłosiernie wyśmiał mnie Jurek Pilch. Lata minęły, a ja coraz bardziej obstaję przy swoim. Owszem, zgadzam się z Pilchem, większości powieści Żeromskiego nie da się dzisiaj czytać – są grafomańsko niestrawne. Jeżeli jednak pokolenie, do którego ja się też przyznaję, wyrosło na żeromszczyźnie, to chodzi o coś innego niż sam kunszt słowa, także o przesłanie.

W „Wiernej rzece” niepodległościowy powstaniec spotyka się z wrogością upodlonych przez system chłopów. W „Syzyfowych pracach” jego odpowiednik nie poddaje się rusyfikacji. I znowu zgodzę się z Pilchem, patetyczny rozdział, kiedy przybysz z Warszawy deklamuje „Redutę Ordona”, jest literacko przegięty i nazbyt ckliwy. Potem jednak kolejne wcielenie tego z „Wiernej rzeki” i „Syzyfowych prac” przyjeżdża w „Przedwiośniu” z Baku do wolnej nareszcie ojczyzny i w rozpaczy maszeruje pod Belweder.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj