Kat czy kat

Istnieją granice relatywizmu. W swoich wspomnieniach komendant Oświęcimia Rudolf Höss pisze, że właściwie nic nie miał przeciwko Żydom. Najlepszym tego dowodem, że Żydówki, które opiekowały się jego dziećmi, żadnej krzywdy nie mogły odczuć, zaś ogrodników żydowskich w swoim sadzie traktował z pełnym szacunkiem i nigdy nawet nie uderzył. Mordowanie jednocześnie milionów Żydów – cóż, takie były rozkazy, a więc wyższa KONIECZNOŚĆ.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj