Od Piasta do Mieszka

No i znowu nam się święto narodowe 11 Listopada nie udało. Cztery pochody, cztery slogany, a na końcu policja z pałkami. Pan prezydent chciał dobrze i maszerował od Piłsudskiego do Dmowskiego, żeby połączyć dwie trumny „fundatorów Polski” (cytuję za TVP). Wobec tego ludowcy zgromadzili się pod Witosem. Z kolei nacjonaliści... itd. Powstaje więc pytanie, którędy mają chodzić pochody ku czci naszej tożsamości i plemienności?

Proponowałbym z placu Bankowego do placu Zbawiciela. Jest to arteria szeroka, wystarczająco paraliżująca miasto, żeby wszyscy musieli zauważyć wydarzenie. Tata mówił mi zawsze, że nie uwierzy w żadne realne zmiany, dopóki na placu przed ratuszem stoi pomnik Dzierżyńskiego. Czy na jego miejscu ma jednak tkwić akurat Słowacki? Drugi wieszcz z Warszawą związany był najbliżej przez plac Zamkowy. Począwszy od Kordiana. Później: „Jest u nas kolumna w Warszawie, Na której usiadają podróżne żurawie…”, albo „zielone Kilińskiego oczy” – to też Starówka.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj