Zjednoczeni bagietką

Kilkadziesiąt tysięcy członków UMP – największej francuskiej partii opozycyjnej – poszło 18 listopada do urn wybierać swojego przewodniczącego. Kandydatów było dwóch: Jean-François Copé i ekspremier François Fillon. Fillon reprezentował umiarkowane skrzydło partii, podczas gdy Copé głosił hasło „prawicy bez kompleksów”, która dobierze się wreszcie do nielegalnych imigrantów, mrzonek homoseksualistów o legalnych związkach, przejmie podstawowe elementy programu nacjonalistów i w ten podstępny sposób ich unicestwi. Jak demokracja, to demokracja.

19 listopada rano ogłoszono, że wygrał Copé przewagą 98 głosów, co – powiedzmy sobie – wielkim zwycięstwem nie jest, ale demokracja to 50 proc. + 1. Copé wygłosił więc odpowiednie przemówienie, wypił szampana i otoczony wielbicielami świętował do rana. Niestety, następnego dnia o świcie okazało się, że zapomniano doliczyć głosy z trzech departamentów zamorskich.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj