Historia pod choinkę

Cieszymy się, bo i jakże się nie cieszyć, że Rzeczpospolita powoli normalnieje. Polska zza żelaznej kurtyny, ojczyzna Wajdy, Kantora, potem Wałęsy i Solidarności – to był temat. Polska w zjednoczonej Europie stała się Holandią, Słowacją czy inną Austrią, i dzięki Bogu. Wiem o tym doskonale, gdyż o ile liczba studentów podejmujących tak zwane nietypowe tematy jest zawsze zbliżona, o tyle zainteresowanie samą Polską maleje z roku na rok. Dotyczy to również środowiska dojrzałych i utytułowanych historyków.

Tym bardziej rośnie nad Wisłą głód na zajmujących się Polską i to nie w kontekście ostatnich wydarzeń, gdzie trudno odróżnić historię od geopolityki, ale sięgających naszych korzeni, triumfów i dramatów. Grono dziejopisów podejmujących te tematy można z grubsza podzielić na dwie grupy. Pierwszych, schlebiających Rzeczpospolitej, i drugich, starających się w wierności źródłom kreślić jej nie zawsze optymistyczny obraz, który dla nauki i narodu byłby może właśnie najpotrzebniejszy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj