Katar

Katar niejedno ma imię. Bywa katar ostry (śluzowo-surowiczy lub śluzowo-ropny), bywa przewlekły, od którego nawet nieprzyjemne polipy mogą się wytworzyć, bywa sienny – wodnisty i niegroźny, sympatyczny właściwie; zdarza się żołądkowy. Z państwem Katar podobnie.

Katar sienny. Nasser Khelaifi, szef klubu piłkarskiego Paris Saint-Germain opowiada o swoim dzieciństwie w katarskiej wiosce nad łagodnymi wodami Zatoki Perskiej. Mieszkali w niej niemal wyłącznie rybacy i poławiacze pereł. Kiedy mężczyźni wyruszali na morze, kobiety po pracy w gospodarstwie i przygotowaniu posiłku siadały pod palmami i wypatrywały powracających łodzi. Między dwoma bezkresami pustyni i wód czas płynął wolno, monotonnie i szczęśliwie. W równych jego odstępach unosił się z małego meczetu, wysoko nad chatami, wzywający do modlitwy melodyjny głos muezina. Kiedy połów był specjalnie obfity, bito barana i wszyscy razem zasiadali do uczty.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj