Filozofia wina

Tadeusz Olszański znowu, staje się to jego specjalnością w naszej przyjaźni, całkowicie mnie zaskoczył. Mawiał Stefan Kisielewski, że „To nie sztuka zabić kruka, ale sztuka całkiem świeża, gołą d… siąść na jeża”. Zaiste, nie miał pojęcia, czego sięgnąć mogą geniusz ludzki i sztuka współczesna. Dopowiadam więc: „To nie sztuka siąść na jeża, w końcu d… jest od tego; ale sztuka niebywała, to tłumaczyć z węgierskiego”. A oto przetłumaczył Olszański z tego właśnie niepojętego języka dwie wspaniałe opowieści: Beli (po naszemu Albin) Hamvasa „Filozofia wina” i Sandora (po naszemu Aleksander) Maraia: „Rzecz o węgierskich winach”.

Oczywiście – na parterze chodzi o wino, na pierwszym piętrze już o jego metafizykę, na drugim jednak już o daleko więcej niż wino, chociaż bez wina nic nie zrozumiemy. Pisze Bela Hamvas, iż prymitywizmem jest dobieranie wina do dań.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj