Zmierzch dyrdepów

Degradacja wizerunku polityków nie jest bynajmniej polską specyfiką. We Francji w rankingach popularności poszczególnych profesji plasują się oni nawet za policjantami. A o to rzeczywiście trzeba się już było postarać. Zapytany o opinię w tym względzie prezes mistrzowskiej drużyny rugby Tulon powiedział: „U nas jest tak, że jeden enark (enark to skrót od absolwenta ENA, hiperekskluzywnej Państwowej Szkoły Administracji, z której wywodzi się większość polityków francuskich bez względu na orientację ideową – L.S.) rodzi kolejnego enarka, który od niemowlęctwa otacza się wyłącznie innymi enarkami i zrodzi enarka kolejnego. Cóż mogą oni rozumieć z życia nieenarków?”.

Jest to właściwie plagiat piosenki Maurice’a Chevaliera: „Kiedy wicehrabia spotyka drugiego wicehrabiego, o czym gadają? O życiu wicehrabiów”. Jest w tym faktycznie coś niezdrowego, kiedy ludzie władzy i opozycji, jakkolwiek zmienia się sytuacja, pozostają kolegami z jednej uczelni, a często i z tego samego rocznika.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj