Genialni ze Lwowa
W dziedzinie matematyki byłem zawsze półdebilem. Nie wiem, jakim cudem udało mi się wspiąć na poziom „dostateczny” na maturze.

Jakiś cud czy chwila olśnienia? Tutaj pozwolę sobie na drobną dygresję. Odebrałem oto telefon z francuskiego instytutu sondażowego z pytaniem: „Jakie ma pan koszmary nocne?”. Powiedziałem szczerze, iż nęka mnie w snach wizja, iż moja matura została unieważniona i będę musiał ponownie zdawać egzamin z matematyki. Usłyszałem w słuchawce śmiech: „Jest pan już tysięczną osobą, która udziela nam takiej samej odpowiedzi”. Niemniej mam z królową nauk wyjątkowo intymne stosunki. Po pierwsze, przyjaźnię się od lat z Krysią Mazurówną – córką Stanisława Mazura; po drugie, chodziłem do szkoły z córką Wacława Sierpińskiego; po trzecie, moja Basia kochana pochodzi z Jasła i zna tam powinowatych Hugona Steinhausa. Przy takich parantelach rzuciłem się oczywiście na książkę Mariusza Urbanka „Genialni. Lwowska szkoła matematyczna” („Iskry” 2014 r.).

Przedziwny to facet ten Mariusz Urbanek.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj