Wróg bliski i daleki
Miałem pisać o czymś zupełnie innym, ale na razie się nie da. Czy otwierasz telewizor, czy sięgasz po prasę – wszędzie o straszliwym ponoć problemie uchodźców.

Nastąpiło już w tej kwestii takie pomieszanie z poplątaniem, że chociaż zgadzam się w stu procentach z Andrzejem Olechowskim (ach, jaki był to wspaniały minister spraw zagranicznych w porównaniu z Sikorskim czy Schetyną!). W rozmowie z Janem Ordyńskim stwierdził, że mamy do czynienia z najzupełniej pozornym problemem dla 40-milionowego państwa, myślę, iż warto wskazać na parę kompletnie paranoicznych i nielogicznych elementów „uchodźczych” potępieńczych swarów.

1.

Skarży się opozycjonista z PiS (imię i nazwisko znane redakcji): „Ci ludzie wcale nie chcą osiąść w Polsce. Skorzystają z pierwszej okazji, żeby uciec do Niemiec”. Więc jak to jest panie pośle? Przecież chcemy, żeby było ich jak najmniej. Każdy, który opuści nasz kraj, to według pana korzyść dla Rzeczpospolitej.

Roman Giertych w wywiadzie z redaktorem Lisem powiedział żartobliwie, że rozwiązaniem sprawy uchodźców byłoby rozmieszczanie ośrodków im przeznaczonych wzdłuż zachodniej granicy Rzeczpospolitej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj