Polski mróz
Przyszła wreszcie do Francji zima.

Nie żeby jakieś syberyjskie mrozy, nie przesadzajmy, ale w nocy dochodzi do -5, a w dzień ledwo wychynie temperatura powyżej 0. Cały naród złorzeczy i drży z zimna. Idę rano do miasteczka po bagietkę. Spotykam panią weterynarz, która zajmuje się moim yorkiem. „Panie Ludwiku, jaki pan musi być szczęśliwy, pogoda jak w pana rodzinnych stronach...”. Sto metrów dalej facet z agencji reklamowej: „Jakże się pan profesor na pewno świetnie czuje, dzisiaj u nas jak w Polsce.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj