Polski mróz
Przyszła wreszcie do Francji zima.

Nie żeby jakieś syberyjskie mrozy, nie przesadzajmy, ale w nocy dochodzi do -5, a w dzień ledwo wychynie temperatura powyżej 0. Cały naród złorzeczy i drży z zimna. Idę rano do miasteczka po bagietkę. Spotykam panią weterynarz, która zajmuje się moim yorkiem. „Panie Ludwiku, jaki pan musi być szczęśliwy, pogoda jak w pana rodzinnych stronach...”. Sto metrów dalej facet z agencji reklamowej: „Jakże się pan profesor na pewno świetnie czuje, dzisiaj u nas jak w Polsce...”. Docieram wreszcie do piekarni. Jestem jeszcze na końcu kolejki, ale właścicielka już mnie wypatrzyła: „Musi się pan czuć jak u siebie! Czy bardzo się pan cieszy?”. Tym razem już nie wytrzymuję: „Nie widzę specjalnych powodów do radości, bo dla mnie jest zdecydowanie za ciepło. My, Słowianie, jesteśmy w swoim żywiole dopiero poniżej -20. Ale wziąłem ze sobą slipki i idę się dla ochłody wykąpać w Marnie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj