"Rewers": szydercza gra z narodową pamięcią
Czarno o czerwonym
Nagrodzony Złotymi Lwami w Gdyni „Rewers” Borysa Lankosza, zamiast szkolnego rozliczenia ze stalinizmem w martyrologicznym duchu, podejmuje szyderczą grę z narodową pamięcią.

Już sam tytuł sugeruje, że jest to obraz cokolwiek zniekształcony, odwrotność wizerunku lat 50., z jakim zwykle mieliśmy do czynienia. I rzeczywiście trudno się tu dopatrzeć ujęć i sytuacji dobrze skądinąd znanych. Kiedy umiera Stalin, matka (grana przez Krystynę Jandę) i jej córka (Agata Buzek) wbiegają do ulicznej bramy, obejmują się i zamiast płakać, jak to zostało utrwalone na kronikach filmowych, krzyczą z radości, co z życzliwym zrozumieniem obserwuje zadowolony dozorca. Od samego początku świat w „Rewersie” zostaje podzielony na swoich i tych nowych – barbarzyńców, cywilizacyjnych dzikusów, co przybyli nie wiadomo skąd razem z moskiewską władzą. Ale i ten czarno-biały schemat szybko zostaje zanegowany. Amant ubek w wykonaniu Marcina Dorocińskiego jest równie przystojny i męski jak Humphrey Bogart. Budzi podziw, a kiedy wychodzi na jaw, kim jest, Janda go usprawiedliwia: może jego rodzina była szantażowana i nie miał wyjścia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną