Munch i inni
Czarne anioły nad kołyską
W wiedeńskim Leopold Museum otwarto ciekawą wystawę, której głównym bohaterem jest Edvard Munch. Towarzyszy mu grupa XIX-wiecznych artystów, którzy, podobnie jak i on, lubili wszystko co niesamowite, niezwykłe, dziwaczne.
James Ensor - Od śmiechu do łez
Materiały promocyjne

James Ensor - Od śmiechu do łez

Nad wejściem do muzealnych sal winien zawisnąć cytat z wczesnoromantycznego poety niemieckiego Georga Philippa Novalisa: „Nasze najsłodsze pieśni to te, które opiewają najsmutniejsze myśli”. Absolutnie nieodpowiedni na obecne jesienne chandry, ale dobrze oddający charakter wystawy. Podobnym tropem zdały się wędrować w XIX w. myśli wielu malarzy. Z pewnym pożytkiem dla historii sztuki, czego dowodem ta wystawa, ale nie zawsze z korzyścią dla własnego życia. Widać, że zawodowe rozpamiętywanie smutków wiązać się musi z osobistymi kosztami. Popatrzmy. Szczególnie dopieszczony na wystawie Edvard Munch przechodził długoletni kryzys psychiczny, załamanie nerwowe dotknęło też Alfreda Kubina. Odludkami i samotnikami, a niekiedy mizantropami byli Odilon Redon, Gustav Moreau i James Ensor.

Depresyjny wydźwięk sztuki Muncha wydaje się oczywisty. Ale jakże może być inaczej, skoro w jego sztuce (i życiu), jak w tyglu, mieszało się wszystko co dołujące.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną