10 razy 007...
... albo kilka prawd o Bondzie. Jamesie Bondzie.
Portret Iana Fleminga, twórcy postaci Bonda. Autor: Constance Vlahoulis
Constance Vlahoulis/Wikipedia

Portret Iana Fleminga, twórcy postaci Bonda. Autor: Constance Vlahoulis

Jedna z Bondowskich bryk: Aston Martin db5 coupee
Martin Hidinger/Wikipedia

Jedna z Bondowskich bryk: Aston Martin db5 coupee

Plakat 'Casino Royale'
Nick Slide/Flickr CC by SA

Plakat "Casino Royale"

Bond, James Bond. Bohater kultowy. Filmów, książek, komiksów. Zagnieździł się w naszej wyobraźni i doczekał wielu lokalnych wersji. Dość tu wspomnieć o poruczniku Borewiczu z serialu „07 Zgłoś się”.

Śledzeniem Bonda poprzez wątki, występujących w poszczególnych produkcjach aktorów, gadżety, rekwizyty, a nawet wpadki, zajął się Kamil M. Śmiałkowski.

To jeden z polskich autorów, którzy obok popkultury nie przechodzą obojętnie, a wielu fenomenom przyglądają się nie tylko z uwagą, ale również z czułością i pasją. Wynikiem jego bondowskiej fascynacji jest wydany przez Pascal Media leksykon liczący kilkaset haseł - od „00…” do „Żyje się tylko dwa razy”.

Notki przeplatają się z esejami o fenomenie Bonda, autorstwa m.in. Andrzeja Kołodyńskiego, Jacka Szczerby, Michała Chacińskiego i Bartosza Żurawieckiego. Wśród autorów pojawia się także pisarz Łukasz Orbitowski.

A lektura samego leksykonu to niezła zabawa. Przydaje się do zabłyśnięcia w „rozbondowionym” towarzystwie. Można ponadto sprawdzić swoją wiedzę. Strach? No może trochę. Ale ostatecznie nie ma się czego bać. W końcu Bond nie takim testom był poddany. Na rozgrzewkę proponujemy kilka takich strzałów:

1. Gdzie spotyka się koktajl z kobietą oraz jak kończy Bond?

Vesper – oto słowo klucz w odpowiedzi na pierwszą część pytania. To nazwa koktajlu. Pochodzi od Vesper Lynd, pierwszej dziewczyny Bonda występującej w rozpoczynającym cykl przygód 007 „Casino Royale”. Co ciekawe, literacka Lynd wzorowana była na słynnej polskiej agentce z czasów II wojny światowej, Krystynie Skarbek. Lynd była pomocniczką, a z czasem i kochanką Bonda.

Wracając do koktajlu - jego skład osobiście podawał James Bond w następujących słowach: „trzy miarki dżinu Gordon’s, jedna wódka i pół Kina Litter. Proszę bardzo dobrze wstrząsnąć, dopóki wszystko nie zrobi się zimne jak lód, a potem dodać duży cienki kawałek skórki od cytryny”.

Oczywiście standardowym alkoholem bondowskim było „Martini. Wstrząśnięte, nie zmieszane”. Ale w różnych powieściach i filmach bywa różnie. Ilość zaserwowanych drinków przyprawiłaby nas o zawrót głowy (żeby tylko!).

W ostatnich realizacjach Bonda alkohol i papierosy musiały zniknąć. Coś się wyraźnie zmienia. W „Quantum of Solace” z 2008 roku Bond kończy z... piwem w ręku.

2. Co ma ptak do Bonda?

Jak się okazuje, bardzo wiele. James Bond był amerykańskim ornitologiem (1900-1989), autorem słynnej i poważanej w odpowiednich kręgach książki naukowej „Birds of the West Indie”. Ponoć właśnie ta książka z 1936 r. stała się inspiracją dla Iana Fleminga, autora powieści „Casino Royale”.

Śmiałkowski pisze, że Fleming „szukał dla swojej postaci czegoś, co by brzmiało ‘tak zwyczajnie jak to tylko możliwe’”. Kiedyś może faktycznie tak brzmiało, ale dziś nazwisko Bonda (tego Bonda!) na okładce książki o ptakach brzmi nieco dziwacznie.

3. Dlaczego liczba 7,65 jest tak ważna w ręku Bonda?

To proste. 7,65 mm – takiego właśnie kalibru jest niemiecki pistolet, którego używa w większości filmów. Inna nazwa tej broni to Walther PPK. Wrócił do niej w „Quantum of Solace” po tym jak w trzech poprzedzających film korzystał z Walthera P99.

Ale nie samym Waltherem Bond żyje. Posiada on, a czasem posługuje się również: Colt kaliber 38 z odpiłowaną lufą i kaliber 45 z długą lufą czy Winchesterem 308.

4. Co łączy sylwetki nagich kobiet, alkoholu i broni oraz gdzie tkwi domniemane niebezpieczeństwo?

Nagie kobiety, alkohol i broń to najczęściej pojawiające się elementy w czołówkach filmów o Bondzie. Całą koncepcję napisów początkowych stworzył Maurice Binder. To z nim należy kojarzyć słynne „Gun Barrel”, sylwetkę strzelającego Bonda w białym kole. Scena „Gun Barrel” stała się tak rozpoznawalna, że prawa do pomysłu zastrzeżono. Dlatego nie można jej zobaczyć w innych filmach.

Binder nie był jedynym autorem czołówek Bondów. Filmy wyprodukowane w latach 1995 – 2002 (od „GoldenEye” do „Casino Royale”) miały czołówki stworzone przez Daniela Kleinmana. Często sięgał on do nowoczesnej techniki. Z różnym skutkiem. Śmiałkowski pozwala sobie nawet na taki komentarz: „W jego ostatniej pracy (przy ’Casino Royale’) po raz pierwszy zabrakło kobiecych sylwetek zastąpionych głównie symbolami karcianymi. Może to właśnie dlatego przy ostatnim ’Quantum od Solace’ (2008) wymieniono Kleinmana na firmę designerską MK12”.

 

5. Czy May Day jest bezpieczną kobietą?

Ba, to jedna z najniebezpieczniejszych wręcz postaci w historii całego cyklu filmowego. Grana przez aktorkę i piosenkarkę Grace Jones, pojawia się w „Zabójczym widoku” z 1985 r. jako pomocniczka i kochanka czarnego charakteru, Maxa Zorina.

Jest efektem genetycznych eksperymentów nazistów, psychopatką i zabójczynią o nadludzkiej sile i wytrzymałości. To stanowczo nie brzmi przyjaźnie i bezpiecznie.

6. Gdzie schowane są: nóź, 50 złotych suwerenów, 40 naboi karabinowych i bomba talkowa?

Rozmieszczone są one – sprytnie i niezauważalnie – w teczce z karabinem snajperskim, którą 007 dostaje od Q przed podróżą do Stambułu w „Pozdrowieniach z Rosji” (1963). Jak pisze Śmiałkowski, ta właśnie sekwencja stała się „zaczątkiem coraz wymyślniejszych pomysłów, coraz absurdalniej na pierwszy rzut oka wykreowanych gadżetów i coraz zabawniejszych prezentacji, które wykonywał Q na początku kolejnych filmów”.

Wśród innych ciekawych gadżetów, jakie znajdujemy w innych Bondach są: karabiny maszynowe, radiolokator, katapulta, stalowa tarcza wysuwana podczas ostrzału z tyłu, wysuwane piły, taran, plecak odrzutowy, minihelikopter, zegarek z wbudowanym teleksem, radiomagnetofon strzelający rakietami, materiał wybuchowy w tubce pasty do zębów, wybuchowy budzik.

7. Która wersja jest poprawna: dziewczyny czy kobiety? I dlaczego „jednorazowego użytku”? (Czyli trochę o dylematach poprawności politycznej.)

Śmiałkowski pisze, że „w serii książek i filmów o Jamesie Bondzie kobiety są elementem absolutnie podstawowym”. Brzmi to bardzo maczystowsko, ale Bond to przecież wcielenie heteroseksualnego, białego, doskonale wyglądającego, zdrowego ogiera. Pojawiają się więc dziewczyny, a ostatnio także – w ukłonie dla reguł poprawności politycznej – kobiety.

Reszta jest mało poprawna politycznie. Nawet u Śmiałkowskiego, który informuje czytelników „Leksykonu” o „dziewczynach” Bonda następująco:

„Dziewczyny wykreowane przez Fleminga są bardzo charakterystyczne: zawsze piękne, młode i zawsze jednorazowego użytku – nie wracają w kolejnych fabułach; często mają dwuznaczne imiona czy nazwiska jak Pussy Galore, Mary Goodnight; a pod wzrokiem i dłońmi Bonda topią się jak masło (niezależnie od tego czy wcześniej były agentkami obcych wywiadów, lesbijkami czy niedoszłymi samobójczyniami)”.

8. Kiedy Bond narzeka oraz dlaczego nie na Bałkany i Turcję?

Bond narzeka, gdy dostanie mu się zły tytoń. Amerykańskie papierosy mu nie pasują. O wiele bardziej ceni sobie mieszankę bałkańsko-tureckiego tytoniu robioną na zamówienie przez firmę Morlands z Grosvenor Street.

Stresy, pogonie, życie na skraju. Wiadomo: życie Bonda nie rozpieszcza. Ale na papieroska i drinka czas się zawsze znajdzie.

9. Co łączy Astona Martina DB5, Lotusa Espirit, Citroena 2CV i BMW Z8?

Fani motoryzacji zapewne wiedzą. Fani Bonda tym bardziej. Bo choć z bohaterem kojarzony jest przede wszystkim Aston Martin, to w całym cyklu – jak wylicza Śmiałkowski – przewinęło się ponad sto różnych modeli samochodów.

Mamy więc m.in.: Astona Martina DB5, AMC Matadora, Lotus Espirit, Citroena 2CV, BMW 750iL, BMW Z8, Astona Martina DBS V12.

10. Czym Irlandia i Belgia są gorsze od Syberii i Korei Północnej oraz co z tą Polską?

Bond to facet, który nie boi się przekraczania granic. Dlatego podróże nie są mu obce. Jak czytamy, „zwiedza świat z ogromnym zapałem i nonszalancją zarazem”. W Europie był prawie wszędzie poza Irlandią, Belgią, Danią, krajami skandynawskimi, Rumunią, Węgrami i Polską. Był też m.in. na Syberii, w Monte Carlo i Korei Północnej. Mało tego – również w kosmosie („Moonraker” z 1979 r.). Śmiałkowski zauważa, że pewnie szybciej tam powróci niż przyjedzie do Polski.

Ale kto go tam wie?

 

Na podstawie książki „Bond. Leksykon” Kamila Śmiałkowskiego (Pascal Media) opracował MARCIN WILK

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj