Chopin we wszystkich kontekstach
Rozmowa ze Stanisławem Leszczyńskim, wicedyrektorem Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.
Stanisław Leszczyński
Tadeusz Późniak/Polityka

Stanisław Leszczyński

Stanisław Leszczyński jest odpowiedzialny za działalność koncertową i fonograficzną NIFC. Laureat Paszportu POLITYKI ’93.

***

Dorota Szwarcman: – Ten „Niezbędnik” ukazuje się podczas Koncertów Urodzinowych Fryderyka Chopina. Osiem dni muzycznych atrakcji. Jak udało się ułożyć taki program?

Stanisław Leszczyński: – Bardzo trudno było skupić w tym czasie w Polsce prawdziwą pianistyczną elitę, ale przecież to właśnie z Warszawy w tych dniach powinien popłynąć w świat najsilniejszy chopinowski akcent. Nie udało się sprowadzić Krystiana Zimermana ani Maurizia Polliniego, w ostatniej niemal chwili odwołała występ Martha Argerich (ale obiecała za to zagrać na festiwalu Chopin i jego Europa). Jednak myślę, że skompletowaliśmy ciekawy zestaw pianistów. Zacznie Rafał Blechacz, po nim kontrowersyjny Pogorelić (z Koncertem f-moll Chopina), potem Murray Perahia i, tego samego dnia, nasz wielki ekscentryk – Piotr Anderszewski (ten ostatni bez Chopina w programie). Potem Evgeni Kissin oraz bywalcy sierpniowego festiwalu – Garrick Ohlsson, Kevin Kenner, Nelson Goerner i Janusz Olejniczak; ostatnia trójka z Orkiestrą XVIII Wieku. Sam koncert galowy w dzień urodzin Chopina, 1 marca, został starannie skomponowany: wystąpią trzej zwycięzcy Konkursów Chopinowskich, każdy z innego kręgu kulturowego. Najpierw recital da Yundi Li, potem będą subtelne brzmienia na instrumentach z epoki w wykonaniu Danga Thai Sona z Orkiestrą XVIII Wieku Fransa Brüggena, a na koniec twarda męska gra Ohlssona z Orkiestrą Filharmonii Narodowej pod batutą Antoniego Wita. Wcześniej jeszcze, w południe, w Żelazowej Woli krótki recital na dawnym fortepianie da Ohlsson, a część jego występu będzie transmitowana podczas otwarcia Muzeum Chopina w Pałacu Ostrogskich. A o 17.00 na Zamku Królewskim wybitny pianista norweski Leif Ove Andsnes zaprezentuje ciekawie ułożony program. Dodajmy, że w tygodniu urodzinowym Orkiestra XVIII Wieku z Dangiem, Kennerem, Olejniczakiem i Goernerem po raz pierwszy odbędzie tournée po Polsce: zagra w Krakowie, Bydgoszczy, Gdańsku i Katowicach.

To zaledwie pierwszy akcent muzyczny, jaki NIFC przygotował w tym roku. Sztandarowy festiwal Chopin i jego Europa po raz pierwszy ma potrwać cały sierpień.
 
Nawet trochę dłużej, bo zamknie go we wrześniu premiera filmu „Chopin Project”. Będzie jak najbogatszy, zarówno jeśli chodzi o interpretacje, jak i stylistykę. Obok chopinistów kojarzonych z naszymi konkursami pojawią się inne autorytety. Cieszę się, że po raz pierwszy przybędzie na festiwal Maria João Pires (pokaże Chopina z orkiestrą i kameralnego, w duecie z wiolonczelistą Pavlem Gomziakovem), a także Nelson Freire, który zagra Schumanna i Beethovena. Pokażemy trochę debiutów. Będzie oczywiście widoczny stały na festiwalu nurt wykonawstwa na instrumentach z epoki: wystąpi nie tylko nasz rezydencjalny zespół, czyli Orkiestra XVIII Wieku, ale także znów Orchestre des Champs-Elysées, m.in. z Missą solemnis Beethovena – to bodaj pierwsze w Polsce wykonanie tego utworu na instrumentach z epoki; festiwal rozpocznie ostatni mazurek Chopina, a po nim Msza h-moll Bacha w wykonaniu Akademie für Alte Musik z Berlina; po raz pierwszy też zagra Chopina Il Giardino Armonico ze świetnym pianistą Dejanem Laziciem. Szczególnie cieszę się jednak z innego nurtu: od pewnego czasu proponuję markowym muzykom, żeby zainteresowali się nieznaną muzyką polską. Howard Shelley, specjalista w odkrywaniu zapomnianych utworów z XIX w., będzie grał z Sinfonią Varsovią Koncert fortepianowy Franciszka Lessla (w przyszłym roku już obiecał dać koncert Józefa Krogulskiego). Ten sam utwór zagrają Paolo Giacometti z Die Kölner Akademie na dawnych instrumentach – w zupełnie innym brzmieniu. Kolończycy wykonają też Divertimento Feliksa Janiewicza i Koncert klarnetowy Karola Kurpińskiego – z wybitnym solistą Erikiem Hoeprichem grającym na basethornie. Co do innych polskich nazwisk, nie zapomnimy o 150 rocznicy urodzin Paderewskiego (jego Koncert fortepianowy zagra Ian Hobson) i stuleciu urodzin Romana Maciejewskiego, którego nieznane utwory na fortepian z orkiestrą usłyszymy w wykonaniu Macieja Grzybowskiego. Znakomitych pianistów można by długo wymieniać: Lilya Zilberstein, Alexander Gavrylyuk, Nikolai Lugansky, Denis Matsuev, po raz pierwszy Arcadi Volodos, Mihaela Ursuleasa i świetny Rosjanin Evgeni Koroliov, Bella Davidovich po latach... i wielu innych. Będzie też dużo śpiewu. Po zeszłorocznym sukcesie nie sposób było nie zaprosić znów Christopha Prégardiena z Andreasem Staierem, a Aleksandra Kurzak i Mariusz Kwiecień z Nelsonem Goernerem wykonają repertuar z najnowszej płyty z naszej tzw. czarnej serii, czyli kompletu pieśni Chopina. Zespół The Tallis Scholars będzie śpiewał muzykę angielską i polską. Kameralistyki na najwyższym poziomie też nie zabraknie: usłyszeć Trio Chopina z Joshuą Bellem, Stevenem Isserlisem i Dénisem Várjonem to naprawdę coś, podobnie jego utwory na wiolonczelę i fortepian z Antonio Menesesem i Menahemem Presslerem, dawnymi członkami nieistniejącego już legendarnego Beaux Arts Trio. Nie zapomnimy nie tylko o Roku Schumannowskim (jednym z ciekawszych akcentów będzie tu rzadko grywany Koncert skrzypcowy z udziałem wybitnego Thomasa Zehetmaira), ale i o Roku Mahlerowskim (IV Symfonia z Olgą Pasiecznik, pod batutą Jacka Kaspszyka). Będą też dwa wykonania koncertowe ulubionych przez Chopina oper: „Normę” Belliniego zagra Europa Galante pod dyrekcją Fabia Biondiego, a fragmenty z „Roberta Diabła” Giacomo Meyerbeera z międzynarodową obsadą solistyczną i Sinfonią Varsovią przygotuje Marc Minkowski. Ten festiwal mógłby trwać i dwa miesiące.

A jeszcze będzie dużo Chopina w lżejszym wydaniu.
 
Chciałbym w przyszłości wydawać kolejną serię płytową pod hasłem: „Opera Omnia Chopin Jazz”, z udziałem wybitnych polskich pianistów jazzowych, ale i takich artystów jak Uri Caine, który w tym roku wykona swoją interpretację Chopina z Agatą Zubel, Leszkiem Możdżerem i Andrzejem Bauerem. Na festiwalu wystąpi też Tomasz Stańko, Bobby McFerrin z jedną z najlepszych europejskich formacji bigbandowych z NDR Hamburg czy Makoto Ozone, który będzie promował swoją, zainspirowaną występem na naszym festiwalu, pierwszą płytę chopinowsko-jazzową dla Sony Classical. Pojawią się też dziwne mariaże chopinowskie – z jednej strony usłyszymy wokalne żarty King’s Singers, z drugiej Paco Peña postara się nam udowodnić, że istnieje wspólny mianownik pomiędzy stylem flamenco i muzyką Chopina.

Może nas przekona. Ostatnie w tym roku koncerty NIFC wiążą się z XVI Konkursem Chopinowskim.

 Cztery. Pierwszy, z udziałem warszawskich filharmoników, jeszcze się kształtuje. Potem pewna sensacja: z recitalem wystąpi Mitsuko Uchida, która od czasu konkursu w 1980 r., kiedy otrzymała II nagrodę, nie grała w Polsce w ogóle, a Chopina grywa bardzo rzadko, znana jest bardziej jako wybitna wykonawczyni muzyki Mozarta i Schuberta. Ale u nas Chopina też umieści w programie. Kolejny koncert – to pierwszy w Polsce występ duetu Martha Argerich&Nelson Freire. Wreszcie 17 października, w rocznicę śmierci Chopina, tradycyjnie Requiem Mozarta, ale tym razem w wykonaniu Orchestre des Champs-Elysées pod batutą Philippe’a Herreweghe’a.

Duże zmiany szykują się w samym konkursie.
 
Tak. Jury będzie mniej liczne, zdecydowanie przeważać w nim będą wybitni pianiści koncertujący. Proporcja Polaków w stosunku do reszty też się zmieniła. W regulaminie również nastąpiły zmiany, obok repertuarowych (np. wprowadzenie I Sonaty c-moll na równych prawach z pozostałymi dwiema) – w systemie liczenia głosów. Praktycznie każdy uzyska dostęp do pełnej punktacji z dniem zakończenia konkursu, a punktowanie będzie całkowicie jawne.

Jeszcze parę słów o działalności fonograficznej Instytutu.
 
Kończymy pierwszy komplet dzieł Chopina w ramach serii „The Real Chopin” z nagraniami na instrumentach z epoki, który zbiera właśnie na świecie entuzjastyczne recenzje. Założenie tej serii było niełatwe, bo jeśli namawia się pianistów, by dotknęli często nieznanego sobie instrumentu, by połknęli tego bakcyla innego brzmienia, innego świata muzycznego, to należy dać im motywację związaną z ich preferencjami repertuarowymi. A więc nagrywali to, co lubią, a potem został cały pakiet chopinowskich niechcianych „dzieci”, do których wykonania trzeba teraz łagodnie namawiać artystów, twierdząc, że to też są genialne dzieła. I nieraz są – może nie genialne, ale pełne uroku. Niedawno wyszła świetna płyta z takimi utworami w interpretacji Nikolaia Demidenki. Namawiam kolejnych pianistów – ostatnio udało mi się przekonać Stanisława Bunina. Dina Yoffe z Michaelem Vaimanem nagrają utwory Chopina na dwa fortepiany. Przy okazji sama Dina zarejestruje też oba koncerty fortepianowe w wersji solowej. Dang Thai Son dokonał pięknego nagrania nokturnów, ale jednocześnie namówiłem go, żeby nagrał te same nokturny na steinwayu do powstającej nowej, białej serii (w białych okładkach).

Już wyszła pierwsza płyta tej serii, z oboma koncertami w wykonaniu Jasia Lisieckiego.

 Tak, ale fakt, że zaczęła się ukazywać, nie oznacza, że kończymy czarną. Będzie kontynuowana. Po świeżej płycie Aleksandry Kurzak i Mariusza Kwietnia z Nelsonem Goernerem powstają kolejne wersje pieśni. Te przeznaczone dla kobiet nagrała już Olga Pasiecznik, a także Dorothee Mields (po polsku i po niemiecku), która w zeszłym roku śpiewała na koncercie z Philippe’em Herreweghe’em – piękny jasny sopran, a na dodatek ma korzenie ukraińsko-polskie, choć nie zna języków słowiańskich. Jednak Chopina nauczyła się po polsku.

Rozpoczynamy też kolejny cykl „Chopin’s Time”. Będą to utwory z czasów Chopina grane na instrumentach z epoki. Zaczynamy niezwykle ciekawie: pierwszym w Polsce nagraniem studyjnym na dawnym instrumencie! Etiudy symfoniczne i Sonatę g-moll Schumanna nagrał w latach 60. dla nieistniejącej już firmy Veriton Malcolm Frager, na austriackim instrumencie z 1852 r. znalezionym gdzieś przez Stefana Sutkowskiego, a dziś znajdującym się w Łańcucie. Długo szukałem tego nagrania i odnalazłem.
Myślałem też swego czasu o Kolekcji Stulecia, w której znalazłyby się najwybitniejsze – według mnie – nagrania utworów Chopina dokonane przez wielkich pianistów XX w. Ale ponieważ podobne kompilacje pojawiły się już na rynku, trzeba było z tego zrezygnować. I tak jest co robić.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj