szukaj
Jakie teatry przetrwają
Pupa i trupa
Obnażając pośladki na premierze „Persony. Ciała Simone” w warszawskim Teatrze Dramatycznym, Joanna Szczepkowska obnażyła podziały tkwiące w środowisku teatralnym od lat.
Jakub Ostałowski/Forum

Ostatnie tygodnie pokazały, że na gołych pośladkach Szczepkowskiej, podobnie jak na piłce nożnej i polityce, zna się w Polsce niemal każdy. I jak to zwykle w przypadkach wieloznacznych gestów bywa, każdy zobaczył w nich to, co zobaczyć chciał.

Co do samej Szczepkowskiej – w swoich tłumaczeniach kilkakrotnie zmieniała front. Raz twierdziła, że wystawiła tyłek przeciwko reżyserowi Krystianowi Lupie i jego teatralnym eksperymentom. Innym razem – przeciwnie – chwaliła reżysera i twierdziła, że goły tyłek był jej odpowiedzią na jego zachętę, żeby „pójść dalej” w aktorskich poszukiwaniach. Kolejne wywiady sugerowały, że prawdziwym celem demonstracji był dyrektor Teatru Dramatycznego Paweł Miśkiewicz i jego styl zarządzania instytucją. Następne – że obnażenie było wyrazem osobistej walki Szczepkowskiej o godność i prawa aktora polskiego.

A wszystko to w czasie prac nad nowelizacją ustawy o prowadzeniu działalności kulturalnej, w oparciu o którą od 1991 r. pracują teatry. Nowe przepisy dają szansę na przeprowadzenie rynkowych reform w systemie teatralnym, nie bez powodów nazywanym ostatnim peerelowskim skansenem w wolnej Polsce. Widmo zmian podzieliło środowisko, ujawniły się grupy interesów, zaczął się lobbing. Sama Szczepkowska ogłosiła, że jest zainteresowana szefowaniem ZASP – głównemu zainteresowanemu zachowaniem status quo.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną