Hopper Edward
Malarz ciszy
Caravaggio był zabójcą, van Gogh odciął sobie ucho, Modigliani zapił się na śmierć. Edward Hopper żył przykładnie, skromnie i bez skandali.
Materiały prasowe

Wielcy twórcy zdobywali fortuny lub je tracili, umierali w przytułkach, miewali rozliczne romanse, walczyli z całym światem lub wszystkim się podlizywali, przeżywali depresje lub ekstatyczne wizje. Słowem, bujnym swym losem dodatkowo wzmacniali siłę oddziaływania sztuki za życia i budowali jej mit po śmierci. Hopper nie zrobił przez całe życie nic, by wzbudzić zainteresowanie swoją osobą; gdyby żył w dzisiejszych czasach, tabloidy omijałyby go szerokim łukiem.

Pochodził z porządnej kupieckiej rodziny, dobrze się uczył, pokończył właściwe szkoły. Jak na młodego artystę przystało, kilka razy odwiedził Paryż i – zgodnie z regułami – został wówczas urzeczony europejską sztuką. Co ciekawe, ostatni raz na Stary Kontynent trafił w 1910 r. i przez następne 57 lat życia już nigdy tu nie wrócił, a dawna miłość zamieniła się w chłodny dystans. Mówił: „Jeżeli lata terminowania (u Francuzów – P.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną