szukaj
Rozmowa z Jeanem Hatzfeldem, francuskim reporterem
Nie czuję strachu
Dziennikarz jest pasem transmisyjnym między wydarzeniem a czytelnikiem. Zadaje bohaterom pytania, które zadałby czytelnik. Zadaje je szybko i dostaje szybkie odpowiedzi - mówi Jean Hatzfeld.
Twarze morderców były sympatyczne i jasne. Nie potrafiłem wyobrazić sobie, że zabijali z niepojętym okrucieństwem
Tomasz Wiech/Forum

Twarze morderców były sympatyczne i jasne. Nie potrafiłem wyobrazić sobie, że zabijali z niepojętym okrucieństwem

Ewa Winnicka: – Jako młody dziennikarz trafił pan w 1979 r. do Libanu. Od tej pory nieprzerwanie relacjonuje pan konflikty wojenne na świecie: Liban, Czeczenia, Bośnia, Ruanda... Co człowieka ciągnie na wojnę?

Jean Hatzfeld: – Mój debiut to był przypadek, a nie uświadomiona ciekawość. Czasy były burzliwe, ja zaś byłem dzieckiem-kwiatem. Kilka lat szwendałem się po świecie, byłem w Afganistanie, na Bliskim Wschodzie, Bałkanach. Trafiłem do pisma „Libération” z ulicy, nie miałem dziennikarskiego wykształcenia, a nawet doświadczenia. Napisałem jeden tekst o sporcie, potem drugi. Polubiłem pisanie. Któregoś dnia okazało się, że kolega, który miał pojechać do Libanu, zachorował, pojechałem zamiast niego. Jeśli ktoś wyobraża sobie Nowy Jork, a potem tam się znajduje – zwykle rzeczywistość uliczna przekracza jego wyobrażenia o tym mieście, mimo że odnajduje to, czego się spodziewał, np. żółte taksówki i ludzi grających na instrumentach w metrze. Podobnie było z moim spotkaniem z Libanem. Odtąd opisywanie wojen stało się moją pasją.

Człowiek przyjeżdża i jest zaskoczony reakcjami ludzi, odgłosami, zapachem ulicy. Całe życie jest wywrócone do góry nogami, nic normalnie nie funkcjonuje. Fabryki są zamknięte, chłopi na polach pracują innym rytmem, nie ma świateł, nie ma benzyny, dzieci nie chodzą do szkoły.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną