szukaj
Wodewile, rock opery, śpiewogry
Po szalonym powodzeniu muzycznych spektakli i filmów w okresie międzywojennym, ludowa władza przyhamowała tę modę.

Klasyczny musical był raczej obcy ideologicznie. Formy najbardziej zbliżone do klasycznego musicalu zaczęły pojawiać się dopiero wraz z odwilżą, a i to niepewnie. Na przykład leciutka w formie „Madame Sans Gene” (1958 r.) z muzyką Stefana Kisielewskiego. Przez kolejne dziesięciolecia dominowały produkcje o zabarwieniu wodewilowym i takiej też tematyce, a scenę muzyczną zapełniały „Damy od Maxima”, „Genialni kamerdynerzy”, „Czarujące szewcowe”, „Królewscy kaprowie” itp.

Aliści w latach 70. na naszą muzyczną teatralną scenę wdarł się rock, a dwie produkcje wywołały szczególnie dużo zamieszania. „Mrowisko” (1971 r.) z progresywną muzyką Marka Ałaszewskiego i w wykonaniu zespołu Klan oraz rock opera „Naga” (1973 r.) z utworami Niebiesko-Czarnych, wystawiona w Teatrze Muzycznym w Gdyni. 150 spektakli poszło przy wypełnionej po brzegi widowni. Do tej króciutkiej listy można by jeszcze dorzucić (1970 r.) opowieść o Janosiku, czyli „Na szkle malowane”, z muzyką Katarzyny Gaertner i tekstem Ernesta Brylla, choć sami twórcy przekonywali, że to nie żaden musical, ale śpiewogra.

W 1977 r. odbyła się premiera bijącej rekordy popularności „Szalonej lokomotywy”, z muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza, w odlotowej reżyserii Krzysztofa Jasińskiego, z Marylą Rodowicz, Markiem Grechutą i Jerzym Stuhrem. Zaś trzy lata później wystawiono „Kolędę-nockę” z songami Wojciecha Trzcińskiego i Ernesta Brylla, które nabrały nieoczekiwanie nowej, mocnej symboliki w nieodległej przyszłości stanu wojennego.

Kolejna dekada – co raczej zrozumiałe, biorąc pod uwagę ogólną kondycję kraju – nie obfitowała w znaczące produkcje. Kto dziś pamięta „Wesołego powszedniego dnia” (1981 r. – muz. Jerzy Derfel), „Czarodziejski pierścień” (1985 r. – muz. Lucjan Kaszycki) czy „Kiepura story” (1990 r. – muz. Wacław Panek). No, może z jednym wyjątkiem – „Sztukmistrza z Lublina” (1986 r.) na podstawie powieści Singera, z muzyką Zygmunta Koniecznego i tekstami piosenek Agnieszki Osieckiej. To bodaj najczęściej wznawiany do dziś spektakl muzyczny spośród tych powstałych w PRL.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj