Dokument o Chodorkowskim hitem berlińskiego festiwalu
61 Festiwal Filmowy w Berlinie - relacja trzecia
Dwugodzinny dokument o rosyjskim biznesmenie Michaile Chodorkowskim zapowiadano jako tanią polityczną sensację. Na szczęście okazał się filmem znakomitym. Wyważonym i rzetelnie opowiedzianym.
materiały prasowe

Projekcja filmu Cyrila Tuschiego „Khodorkovsky” wisiała na włosku, bowiem chwilę wcześniej do biura niemieckiego koproducenta ktoś się włamał...
materiały prasowe

Projekcja filmu Cyrila Tuschiego „Khodorkovsky” wisiała na włosku, bowiem chwilę wcześniej do biura niemieckiego koproducenta ktoś się włamał...

„Khodorkovsky” jest obrazem podejmującym próbę wyjaśnienia zagadki finansowej potęgi energetycznego koncernu Jukos i jego nieoczekiwanego bankructwa.
materiały prasowe

„Khodorkovsky” jest obrazem podejmującym próbę wyjaśnienia zagadki finansowej potęgi energetycznego koncernu Jukos i jego nieoczekiwanego bankructwa.

„Khodorkovsky” jest obrazem podejmującym próbę wyjaśnienia zagadki finansowej potęgi energetycznego koncernu Jukos i jego nieoczekiwanego bankructwa. Przede wszystkim jednak to odważny, bezkompromisowy portret człowieka, który próbował uzdrowić skorumpowany system władzy w rosyjskim państwie. Zapłacił za to wieloletnim więzieniem na Syberii.

Projekcja filmu Cyrila Tuschiego „Khodorkovsky” wisiała dosłownie na włosku. Kilka dni temu do biura niemieckiego koproducenta ktoś się włamał. Skradziono komputery ze zmontowanymi materiałami, ale były zabezpieczone również gdzie indziej. Zainteresowanie pokazami przeszło najśmielsze oczekiwania. Nie tylko tłum dziennikarzy stał w długich kolejkach na mrozie. Mimo dodatkowych seansów, nie wszystkim udało się dostać do kina.

O Chodorkowskim wypowiadają się w filmie m.in. ścigani przez Interpol, rozsiani po całym świecie jego najbliżsi współpracownicy, mieszkający w Stanach syn z pierwszego małżeństwa, byli wysocy agenci służb specjalnych FSB, a także prominentni politycy, w tym były minister spraw zagranicznych Niemiec Joshka Fischer. Niektóre sceny, np. aresztowanie Chodorkowskiego na moskiewskim lotnisku, zostały wykonane techniką animacji.

Obok rozmów i wywiadów (także z bohaterem filmu), przeprowadzonych na sali sądowej, jest też sporo materiałów archiwalnych, m.in. ze słynnej narady rosyjskich oligarchów z prezydentem Putinem w 2003 roku, na której Chodorkowski otwarcie wystąpił przeciwko głowie państwa, oskarżając go o korupcję. Padają nawet szacunkowe dane - mówi się o kilkudziesięciu miliardach dolarów łapówek przekazanych w formie lewych „podatków” partyjnym przywódcom. Wyłania się z tego wstrząsający obraz despotyzmu Putina i niedemokratycznej Rosji, w której wciąż obowiązują stalinowskie zwyczaje: wroga najlepiej się zwalcza, zabijając go.

W filmie zachodni politycy mówią o idealizmie Chodorkowskiego, który - wspierając finansowo opozycję i przekazując gigantyczne dotacje na edukację - chciał złamać monopol kremlowskiej władzy. Jednocześnie dziwią się, że nie umiał (nie chciał) być realistą. Unikając losu Litwinienki, który zginął m.in. z tego powodu, że mógł ujawnić tajemnice procederu przekazywania pieniędzy moskiewskim aparatczykom, Chodorowski też przegrał. Stał się jednak żywym symbolem wolnej Rosji.

Po kilku słabszych dniach w konkursie pojawił się wreszcie film wybitny, który prawdopodobnie wygra berliński festiwal. To irański dramat psychologiczny Asghara Farhadiego „Nader and Simin. A Separation”. Autor, uhonorowany dwa lata temu Srebrnym Niedźwiedziem za „Co wiesz o Elly?”, tym razem opowiada historię rozpadu dobrze sytuowanej rodziny, która zostaje poddana presji tragicznych okoliczności i klanowo - religijnych zobowiązań, uniemożliwiających szczęśliwe rozwiązanie.

Wszyscy w tym filmie chcą dobrze, ale dobrych wyborów nie ma. Punktem spornym, uruchamiającym całą lawinę nieszczęść jest próba rozpoczęcia życia za granicą. Mąż, kierując się miłością i poczuciem obowiązku wobec schorowanego ojca (cierpi na Alzheimera) w ostatniej chwili odmawia jednak opuszczenia Iranu. Dla jego żony, troszczącej się o lepszą przyszłość nastoletniego dziecka, najważniejsza jest ich córka, dlatego upiera się przy wyjeździe. Spór kończy się rozprawą rozwodową, ale to dopiero początek filmu, w którym niby chodzi o wyjaśnienie zagadki kryminalnej, domowego incydentu. Podejrzana o kradzież służąca oskarża ich o stosowanie przemocy, co doprowadziło do tego, że poroniła. W istocie rzecz się toczy na zupełnie innym poziomie i dotyczy konfliktu świata wartości bohaterów.

Farhadi w mistrzowski sposób obrazuje, jak niepozorne wydarzenia i drobne kłamstwa układają się w zabójczą sekwencję, odbierającą złudzenia każdej ze stron, a najbardziej - dzieciom. To niesamowita lekcja kulturowo-obyczajowych uwarunkowań w kulturze Islamu. Wstrząsająca i okrutna.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj