szukaj
Uniwersum Martina
Stwórz świat na wzór średniowiecznej Europy. Dorzuć czarowników, elfy, krasnoludy, smoki, a wszystko przypraw magią.

Wykreuj też oryginalną kulturę z jej własnymi wierzeniami i językiem. To najkrótszy przepis na powieść z gatunku mediewistycznej fantasy. Jednym z jego pierwszych i szczytowych osiągnięć była trylogia „Władca pierścieni” J.R.R. Tolkiena, wydana po raz pierwszy ponad pół wieku temu. Od tamtego czasu powstało mnóstwo inspirowanych nią dzieł.

George R.R. Martin, wydając w 1996 r. „Grę o tron”, czyli pierwszy tom sagi „Pieśń Lodu i Ognia”, nie przejął się liczną konkurencją. Wykreował fikcyjny świat, który potraktował równie serio jak Tolkien swoje Śródziemie. W odróżnieniu od niego Martin skupia się jednak na wnikliwym pokazaniu mechanizmów władzy i natury człowieka. Świat Tolkiena był wręcz nudny z powodu swojej dwubarwności, sztywnego podziału na dobro i zło. Uniwersum Martina wypełnione jest tym, co leży pomiędzy tymi manichejskimi skrajnościami, i dlatego mimo fantastycznej scenografii wydaje się tak prawdziwe. Tu prawie o nikim nie da się powiedzieć, że jest na wskroś dobry bądź zły. To świat bez idealnych rozwiązań, gdzie rządzi zarówno chłodna kalkulacja, jak i ludzkie namiętności. Tajemniczy, ale nie za sprawą przenikającej go magii, lecz oplatającej sieci intryg ludzi z krwi i kości. A wreszcie: jest to świat zbudowany z niewiarygodnym wręcz epickim rozmachem.

Martin swojej sagi jeszcze nie ukończył. Spośród zaplanowanych siedmiu tomów ukazały się do tej pory cztery (przetłumaczone m.in. na polski). W połowie czerwca do księgarń w USA ma trafić tom V.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj