Cannes 2011: relacja druga
Sodoma i Gomora
Julia Leigh w debiutanckim „Sleeping beauty” przedstawiła somnambuliczną, dziejącą się na pograniczu paranoi i filmowego koszmaru historię młodocianej prostytutki zmagającej się z tajemniczą chorobą. To jeden z pierwszych filmów konkursowych.
Polityka

Debiutancki film „Sleeping beauty” Julii Leigh. Zdesperowana studentka (rewelacyjnie zagrana przez Emily Browning) godzi się na handlowanie swym ciałem w tajemniczym domu schadzek.
Cannes 2011/materiały prasowe

Debiutancki film „Sleeping beauty” Julii Leigh. Zdesperowana studentka (rewelacyjnie zagrana przez Emily Browning) godzi się na handlowanie swym ciałem w tajemniczym domu schadzek.

- Cieszę się bardzo, że Cannes z wielką pieczołowitością podchodzi do starych filmów. Gdyby jeszcze i mnie udało się tak pięknie odrestaurować – żartował 70-letni Bernardo Bertolucci, odbierając na wózku inwalidzkim honorową Złotą Palmę, przyznaną mu w dowód uznania niedostrzeganego na Lazurowym Wybrzeżu konsekwentnie przez pół wieku wielkiego reżyserskiego talentu. Podziwiany i oklaskiwany twórca „Ostatniego tanga w Paryżu” (leczy złamaną nogę) zapowiedział, że jeszcze tego lata pójdzie śladem Wima Wendersa, Wernera Herzoga i Martina Scorsese i nakręci autorski dramat w technice 3D zatytułowany „Io e Te” (Ja i Ty), z akcją dziejącą się tylko w jednym pomieszczeniu.

Z ciepłym przyjęciem spotkał się też Woody Allen, którego najnowszy film „Midnight In Paris” (otwierający festiwal) wprawił wszystkich w błogi, sentymentalny nastrój. Co prawda ani Carla Bruni (gra tam niewielką rólkę przewodniczki po Wersalu), ani prezydent Sarkozy nie zaszczycili swoją obecnością uroczystej premiery, niemniej fotoreporterzy i łowcy autografów nie narzekali. Zamiast nich mogli upolować Antonio Banderasa i Salmę Hayek, którzy promowali tego samego dnia potwornie śmieszną animację 3D „Kot w butach” (podkładali do niej głosy). Niebawem wpadną Brad Pitt, Angelina Joli oraz Leonardo Di Caprio. A w sobotę (nie wiadomo tylko w jakim charakterze...) pojawią się Lady Gaga i Kanye West.

„Midnight In Paris” zebrał zasłużone pochwały, bo to zgrabna, lekka komedia zrodzona z miłości Allena do paryskiej bohemy początku XX wieku. Opowiada o marzeniach i ucieczce z przesiąkniętej cynizmem współczesności do legendarnych knajpek nad Sekwaną, w których przesiadywali słynni muzycy, malarze, poeci oraz ich inteligentne kochanki, gdzie wszyscy ze sobą romansowali i wymieniali się doświadczeniami w sprawach sztuki. Magiczną podróż w przeszłość odbywa zakompleksiony, początkujący amerykański pisarz (alter ego reżysera), który w towarzystwie m.in. Picassa, Toulouse Lautreca, Dalego, Zeldy Fitzgerald, T.S. Eliota i Hemingwaya uczy się życia, nabiera męskiej pewności siebie i odkrywa sens tworzenia (artysta zapełnia pustkę istnienia - uświadamia mu Gertruda Stein). 

Jest w tym filmie nostalgia za złotą epoką jazzu, cyganerii, impresjonistów i surrealizmu, do której Allen czuje podziw, wydaje się w nią wrośnięty o wiele głębiej niż w świat dzisiejszej popkultury. Jest dziecięca, naiwna prostota „Purpurowej róży z Kairu” i dyskretny, subtelny humor, jak w kapitalnej scenie podpowiedzi młodemu Bunuelowi pomysłu na film o bawiących się w willi arystokratach, którzy nie mogą opuścić pokoju. Przyszły autor „Anioła zagłady” bezradnie rozkłada ręce. Nie rozumiem tego dowcipu. Nie wiem o co chodzi – odpowiada. 

Dwa pierwsze tytułu konkursowe szybko sprowadziły rozbawioną, canneńską publiczność na ziemię. To bezkompromisowe, bolesne wizje najgorszych wynaturzeń współczesności. Australijka Julia Leigh w debiutanckim „Sleeping beauty” przedstawiła somnambuliczną, dziejącą się na pograniczu paranoi i filmowego koszmaru historię młodocianej prostytutki zmagającej się z tajemniczą chorobą (prawdopodobnie rakiem żołądka) i agonią swojego chłopaka - narkomana.

Zdesperowana studentka (rewelacyjnie zagrana przez Emily Browning) godzi się na handlowanie swym ciałem w tajemniczym domu schadzek. Korzystający z jej usług starcy nie mogą jej tylko gwałcić. Swoje obrzydliwe, perwersyjne zachcianki, ukazane na ekranie z naturalistyczną dosadnością realizują w trakcie snu bohaterki. Czemu ma służyć ta zdumiewająca, nieludzko okrutna wizja upodlenia śpiącej piękności? Leigh odwołuje się do symbolicznej prozy noblistów: Kawabaty Yasuariego i Marqueza. Jej film nie jest jednak wyrafinowaną bajką o odwiecznej walce Erosa z Tanatosem. Robi szokujące wrażenie zejścia na samo dno piekła i niemożności wymknięcia się śmierci. Lecz czy kryje coś jeszcze, jakieś inne znaczenia? Po projekcji więcej było gwizdów niż oklasków.

Mocniejszy okazał się amerykański dramat społeczny „We Need to Talk About Kevin” Lynne Ramsay o licealiście, 18-latku urządzającym krwawą łaźnię swoim rówieśnikom w szkole. To porażający irracjonalnym okrucieństwem portret narodzin monstrum, człowieka bez uczuć, niezdolnego do nawiązania emocjonalnych relacji ani z rodziną, ani z kimkolwiek ze swego otoczenia, od początku nastawionego wyłącznie na czynienie zła.

Jak się wychowuje diabła? Na czym polega błąd popełniony przez matkę (film koncentruje się głównie na jej relacji z synem)? Czy pragnienie zbrodni jest zaprogramowane genetycznie i eksploduje niezależnie od warunków, środowiska, edukacji? W przeciwieństwie do kilku innych filmów na podobny temat (m.in. „Słonia” Gusa van Santa) ten jest najbardziej radykalny, bo mówi o tym, że złu nie da się zapobiec ani przeciwdziałać. Szaleństwo musi znaleźć ujście, bez względu na wszystko. 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj