szukaj
20 lat z Dukajem – próba podsumowania
Summa Dukaja
Wydany niedawno tom opowiadań Jacka Dukaja „Król bólu” to symboliczne i monumentalne (821 stron!) podsumowanie ostatnich dwóch dekad działalności autora. Nie ma wątpliwości, że „to jednak fantastyka”. Czy jednak powinna znaleźć się na półce z tzw. wysoką literaturą?
Jacek Dukaj urodził się w 1974 roku w Tarnowie
Wydawnictwo Literackie/materiały prasowe

Jacek Dukaj urodził się w 1974 roku w Tarnowie

Kadr z filmu „Katedra”
materiały prasowe

Kadr z filmu „Katedra”

Krótkometrażowa „Katedra” to debiut Tomasza Bagińskiego, autora wszystkich okładek do książek Jacka Dukaja
WL/materiały prasowe

Krótkometrażowa „Katedra” to debiut Tomasza Bagińskiego, autora wszystkich okładek do książek Jacka Dukaja

A to „Wroniec” właśnie...
WL/materiały prasowe

A to „Wroniec” właśnie...

„Wroniec” to przetworzone na baśń wspomnienia ze stanu wojennego
WL/materiały prasowe

„Wroniec” to przetworzone na baśń wspomnienia ze stanu wojennego

Na początku trzeba jasno powiedzieć, że nieczęsto zdarza się polskim autorom tak dobrze utrafić w aktualny nurt, zajmujący światową literaturę, jak to udało się w przypadku urodzonego w 1974 roku w Tarnowie Jacka Dukaja.

Jednym z najpopularniejszych obecnie tematów literatury science-fiction jest bowiem posthumanizm. Ten nurt filozoficzno-literacki próbuje analizować, jakimi odnogami może pójść ewolucja naszego gatunku, kiedy już przekroczy tzw. „punkt zmiany” (genetycznej, technologicznej itp.). Czyli – ujmując to obrazowo – nasz umysł oderwie się od starych ograniczeń materii i ciała. Czy ludzkość zostanie zdominowana przez inteligentne maszyny? Jak nasz sposób życia i myślenia zmieni się pod wpływem bioinżynierii i skoku technologicznego? I wreszcie pytanie podstawowe - kiedy owa transhumanistyczna zmiana już się dokona - jaki człowiek zastąpi dzisiejszego człowieka? W kulturze ów punkt przełomu ukazywany jest chętnie od dawna – przypomnijmy chociażby sławne sceny z czarnym obeliskiem z „2001 Odysei Kosmicznej” Stanley’a Kubicka.

Spośród pisarzy SF, podejmujących tę tematykę, najbardziej znani są Greg Egan i Dan Simmons. Rozwijają oni w książkach m.in. futurologiczne spekulacje Raymonda Kurzweila, głównego ideologa posthumanizmu. Temat ten inspiruje jednak nie tylko autorów science fiction. W głośnych „Cząstkach elementarnych” czy „Możliwościach wyspy” Michel Houellebecq również bada zagadnienie egzystencjalnej pułapki współczesności i przyszłości. Pisze o zagubieniu człowieka w epoce nadmiaru informacji i na nieznanych lądach nowych technologii.

Czytane w tej perspektywie teksty z najnowszego tomu opowiadań „Król Bólu” przekonują, że Dukajowi już jako 21-latkowi - kiedy pisał „Szkołę”, opowiadanie w zbiorze najstarsze - tematy przekraczania granic człowieczeństwa i ostatecznych barier cywilizacyjnych nie były obce.

Piłsudski i zombie

Dziś najbardziej znany medialnie jest oczywiście „narodowo-historyczny” nurt twórczości Dukaja, z którego pochodzą obsypane nagrodami „Lód” (alternatywna wizja dziejów Polski pod rosyjskim zaborem, w której nasz kraj wyrasta na potęgę gospodarczą) i „Wroniec” (przetworzone na baśń wspomnienia ze stanu wojennego). W opisywanym zbiorze nurt ten reprezentują „Piołunnik” i „Crux”. Pierwsza nowela to opowieść o Polsce, w której z grobów powstają zmarli, a wokół zaczynają ożywać polskie narodowe mity. Na Wawel zostaje wysłany oficer milicji z misją… zabicia zombie Piłsudskiego. Druga to groteskowy tekst o Rzeczpospolitej, w której dzięki nanotechnologii znikły bieda i niedostatek, pojawiły się za to nowe obszary wykluczenia. Wynagrodzeniem za pracę w świecie dobrobytu jest bowiem sama możliwość pracowania. Kto nie pracuje, ten je, ale nie ma możliwości stanowienia o sobie.

Moim zdaniem jednak najważniejsze w „Królu Bólu” są opowiadania które odbiegają od lubianej przez media historycznej stylistyki i utrzymane są w estetyce science fiction, z którą autor kojarzony był od początku. Przede wszystkim te najnowsze: „Oko potwora” i „Linia oporu”.

Pojedynek z Lemem

Unikając wielu literackich pułapek, z jednej na pewno Jacek Dukaj nie ucieknie tak łatwo: od porównań ze Stanisławem Lemem. Autor zresztą postanowił zmierzyć się z tym „problemem” bezpośrednio. „Oko potwora” to opowiadanie, w którym świadomie odwołuje się do lemowskiej estetyki topornych międzyplanetarnych krążowników. Tekst opowiada o zakłóconym rejsie załogi ważącego ponad 100 tys. ton frachtowca klasy Pompeje, przemierzającego Układ Słoneczny. Przyczyną zakłócenia rejsu jest natrafienie na ślad tajemniczego Astromancera. Czytelnik science fiction szybko rozpozna w jego opisie odpowiednik Technologicznej Osobliwości (czyli metafory wszechwiedzącej istoty boskiej, stworzonej w oparciu o technikę). Do tej pory literackie wizje związanego z nią nieograniczonego postępu i powszechnego dobrostanu, witane były przez posthumanistów z entuzjazmem. W „Oku potwora” Dukaj zadaje pytanie o zasadność i konsekwencje takiego niepowstrzymanego rozwoju, trwającego miliardy lat. Jaki jest kres cywilizacji, dla której nie przewiduje się żadnego kresu?

Podobne pytania stawia„Linia oporu”. Tu ludzkość przekroczyła już punkt pojawienia się Osobliwości, po którym rozpadają się światy. Jest więc świat tych, którzy są przystosowani do życia w nowych warunkach i akceptują zmiany. Oraz ludzi „skamieniałych” po stronie technologicznego nieprzystosowania. Odwrotnie jednak niż u innych pisarzy SF, ów punkt zmiany przydarza się bohaterom niejako przy okazji. Nie ma żadnej „katastrofy”, przed którą ludzie żyli w starej, a po niej żyją już w nowej rzeczywistości.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj