Komiksowa świetność herosów przemija
Superbohaterowie są zmęczeni
Amerykański przemysł filmowy na dobre wchłonął skostniałą branżę komiksową. I robi na tym duże pieniądze.
Ryan Reynolds jako superheros Zielona Latarnia
Warner Bros/materiały prasowe

Ryan Reynolds jako superheros Zielona Latarnia

Moda na ekranizacje superbohaterów w najbliższym czasie nie przeminie. Do kin wchodzą właśnie „Captain America: Pierwsze starcie” i „Zielona Latarnia”, od czerwca możemy oglądać kolejny film o X-Menach. Czy to oznacza, że także komiksy z facetami w trykotach przeżywają drugą młodość? Przeciwnie! To dowód ich słabości i sygnał, że komiksowa świetność superbohaterów przemija.

Dziś komiks nie jest już dominującym medium w USA – stracił pozycję na rzecz filmu i gier wideo. Choćby ze względu na specyficzną dystrybucję, bo w Ameryce nie kupimy kolorowych zeszytów w każdym kiosku, tylko w wyspecjalizowanych sklepach komiksowych. Ale ich bohaterowie są tak mocno wpisani w kulturę jankesów, że nie mogli tak po prostu zginąć. Batman, Superman czy Spider-Man nie są tylko postaciami z komiksów, ale przede wszystkim silnymi markami, które przynoszą duży zysk dzięki licencjom, co najszybciej zrozumieli właśnie filmowcy.

Liczby mówią same za siebie: „Iron Man 2” zarobił ponad 600 mln dol., „Spider-Man 3” – 890 mln dol., a „Batman. Mroczny rycerz” – ponad miliard dolarów. Przypieczętowaniem tej kulturowej dominacji filmu był przed dwoma laty zakup komiksowego wydawnictwa Marvel przez Walt Disney Company za 4 mld dol. Tym samym padł ostatni bastion, bo inny komiksowy gigant – DC Comics (to z niego wywodzą się „Batman” i „Superman”) – został kupiony przez Warnera już w 1969 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną