Artystyczne lanie wody
Nurt w sztuce
Haendel stworzył „Muzykę na wodzie”, dlaczego by nie pokusić się o sztukę na wodzie? Tak zapewne pomyśleli Węgrzy, przygotowując w Budapeszcie dużą wystawę, którą zwiedza się wiosłując od dzieła do dzieła.
Ikona landartu – „Spiralna grobla” Roberta Smithsona – na Wielkim Słonym Jeziorze w Utah, 1970 r.
Tom Smart / The New York Times/Fotolink

Ikona landartu – „Spiralna grobla” Roberta Smithsona – na Wielkim Słonym Jeziorze w Utah, 1970 r.

Woda zawsze kusiła twórców. Bo potrafi być i groźna, i romantyczna, tajemnicza i niepokojąca, swojska i egzotyczna. Dlatego przez wieki królowała w malarstwie. Tylko od umiejętności i wyobraźni artysty zależało, by rzeka, jezioro, morze czy ocean oddziaływały z płótna na widza odpowiednio silnie. Długa jest lista malarzy, którzy w utrwalaniu bezmiaru fal czy grozy sztormów osiągnęli prawdziwą doskonałość: Ruisdael, Lorrain, Turner, Ajwazowski, Courbet, Friedrich czy Monet.

Wraz ze współczesną sztuką woda wkroczyła także do wideo-artu, performance’u czy instalacji. W bodaj najbardziej intrygujący i przykuwający uwagę sposób potrafił ją wykorzystać Bill Viola w wielu swoich filmach wideo, takich jak „Przejście”, „Rezygnacja”, „Wniebowstąpienie”, „Tratwa”. Woda u niego kapie, to znów leje się hektolitrami, symbolizując i karę, i oczyszczenie, i zagrożenie, i nadzieję.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną