szukaj
Wideoklipy, czyli sztuka sama w sobie
Wideoklik
Co się dzieje z wideoklipem, odkąd nie widać go w telewizji? Stracił wielkie budżety, ale zyskał na znaczeniu. Bardziej niż elementem promocji stał się sztuką samą w sobie.
Bjoerk „All Is Full of Love” (1999 r.), reż. Chris Cunningham
materiały prasowe

Bjoerk „All Is Full of Love” (1999 r.), reż. Chris Cunningham

Trzy wydarzenia sprawiły, że zadawano sobie ostatnio pytanie o to, gdzie jest i czemu służy dziś wideo jako forma sztuki. Najpierw obchodzone w sierpniu 30-lecie MTV – stacji, która w latach 80. wywołała światową modę na łączenie miniatur filmowych z muzyką i całkowicie zmieniła kulturę popularną, by po latach stać się zwykłym kanałem dla nastolatków. Potem impreza MTV Video Music Awards, którą kanał ten wciąż sygnalizuje związek z muzyką, ale tą widzianą przez pryzmat czerwonego dywanu dla wielkich gwiazd (tegoroczne VMA było przede wszystkim wydarzeniem towarzyskim). Trzeci pretekst to zakończona właśnie 20 edycja gdańskiego festiwalu wideoklipów Yach Film, na którym co roku przyznawane są krajowe nagrody w tej branży.

W tym roku jury wybierało spośród ponad 200 zgłoszeń, z których większość stanowiły niskobudżetowe produkcje pokazywane tylko w którymś z internetowych serwisów – YouTube, Vimeo lub Daily Motion – do muzyki nierzadko prawie anonimowych twórców. Dla realizatorów to powrót do korzeni: teledyski są znów bardziej poligonem pomysłów niż elementem strategii rynkowej.

Interesujące w erze YouTube jest to, że wiele klipów przypomina mi te najstarsze, sprzed epoki MTV, takie jak Bob Dylan przekładający kartki z fragmentami tekstu w filmie nakręconym przez dokumentalistę D.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną